Wywiad nie wiedział, że zaginął szyfrant
"Włos się jeży" - mówi DZIENNIKOWI jeden z posłów po wyjaśnieniach szefa wywiadu wojskowego Radosława Kujawy. Okazało się, że przez dwa tygodnie wywiad nie wiedział, że zniknął szyfrant, który miał wiedzę o akcjach tajnych służb. Nikt nawet nie szukał chorążego Stefana Zielonki.
- Szyfrant zniknął, bo ma problemy osobiste?
- Znał najtajniejsze szyfry. Zniknął bez śladu
- Afera w wywiadzie. Szef służby na dywaniku
- Rosja lub Chiny mogły porwać szyfranta?
- Zaginiony szyfrant okaże się zdrajcą?
- Policyjna specgrupa poszukuje szyfranta
- Armia ukrywa prawdę o zaginięciu szyfranta?
- Zaginiony szyfrant cierpiał na depresję
- Szef wywiadu krył aferę szyfranta
- Szef wojskowego wywiadu na dywaniku
- Szyfrant zaginął, bo chciał zaginąć
- Obnażony bałagan w wojskowych służbach
- Zaginiony szyfrant szkolił agentów wywiadu
- Szyfrant to łakomy kąsek dla obcych służb
- Szyfranta nie ma, a na jego koncie fortuna
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Włos jeży się na głowie" - mówił nam jeden z posłów po przesłuchaniu szefa wywiadu wojskowego. Radosław Kujawa został wczoraj w trybie pilnym wezwany do Sejmu. Był to efekt tekstu DZIENNIKA o zaginięciu przed miesiącem chorążego Stefana Zielonki. Tłumaczenia pułkownika Kujawy były zaskakujące. Okazało się, że przez dwa tygodnie wywiad nie miał pojęcia, że zniknął im człowiek z niebezpieczną wiedzą. I do tej pory służby nie wiedzą, co się stało.
>>> Znał najtajniejsze szyfry. Zniknął bez śladu
Przed zniknięciem chorąży był na kilkutygodniowym zwolnieniu lekarskim. Gdy jego czas minął, szyfrant nie stawił się w pracy, ale w wywiadzie nie wywołało to niepokoju. "Myśleli, że żołnierz dośle im L4 na kolejne dni, szefowie zainteresowali się sprawą dopiero po dwóch tygodniach" - dziwi się członek speckomisji.
Wyszło też na jaw, że przez lata tajna służba nie miała pojęcia o kłopotach rodzinnych chorążego. Szyfrant zdradzał objawy depresji, ale to nie wzbudziło niepokoju przełożonych. Przez ostatnie dwa lata żył w zawieszeniu - jako były żołnierz WSI nie został zweryfikowany ani pozytywnie, ani negatywnie. Nosił się z zamiarem przejścia na emeryturę. Dał się jednak namówić dowódcom, by nie zrzucał munduru, bo w służbach brakuje szyfrantów.
>>> Afera w wywiadzie. Szef służby na dywaniku
Kiedy Zielonka kilka miesięcy temu wrócił z misji na Bałkanach, przyszła kolejna frustracja. "Obcięto mu comiesięczny dodatek do pensji. Z ponad 700 zł zostało kilkadziesiąt. Czuł się upokorzony. Miał w końcu najdłuższy staż wśród szyfrantów" - opowiada członek speckomisji. Inny poseł: "To jakaś przerażająca historia. Frustracja, niedocenienie, kłopoty osobiste to najczęstszy haczyk do werbunku. Jeśli tak wygląda codzienność w służbach, to mamy problem".
Największe zdumienie posłów budziły tłumaczenia Kujawy na temat ukrywania przed komisją wiedzy o zaginięciu. "Pułkownik mówił za zamkniętymi drzwiami, że powodem zniknięcia były najprawdopodobniej sprawy osobiste i dlatego wywiad nie podał nam informacji. To kuriozalne tłumaczenie, bo do dziś nie ma pewności, co się stało" - opowiada poseł.
>>> Szyfrant zniknął, bo ma problemy osobiste?
Niewykluczone, że służby ukrywały wiadomość przed innymi decydentami. W środę popołudniu, przygotowując pierwszy tekst o zaginięciu szyfranta, spytaliśmy o to Pawła Grasia, rzecznika rządu. "Pierwsze słyszę. Nic nie wiem o zaginionym szyfrancie" - oparł były minister ds. tajnych służb, do niedawna członek speckomisji, a dziś najbliższy współpracownik premiera. Sam Donald Tusk powiedział wczoraj, że zaginięcie żołnierza ma prawdopodobnie tło osobiste, a nie szpiegowskie. Rodzina chorążego w to nie wierzy. "To był odpowiedzialny człowiek, służbista. Obawiamy się najgorszego: zginął przypadkowo lub został porwany" - mówi nam jego bliski.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!