Sejm zamyka drzwi przed nosem Libertas
Tylko posłowie i senatorowie, będą mogli organizować konferencje prasowe w Sejmie. Eurodeputowani już nie. Tak wynika z nowego rozporządzenia marszałka Sejmu. Oznacza to, że Libertas nie będzie mógł już głosić swoich poglądów w budynku parlamentu. "To cios poniżej pasa" - mówi Daniel Pawłowiec, wiceszef Libertas.
- Tusk ma już dość. Ostrzega Wałęsę
- Jak Libertas wyciągnął ludzi z Radia Maryja
- Oto Libertas w całej Europie
- Libertas dziękuje Wałęsie za... lans
- Tusk: Wałęsa psuje swój wizerunek
- Ganley nie da pieniędzy na kampanię Libertas
- Libertas zrobi z Wałęsy prezydenta Unii?
- Libertas to Giertych w oczej skórze
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Nowe rozporządzenie weszło w życie dziś. Jak tłumaczy Krzysztof Luft z biura prasowego Sejmu, ma to ograniczyć sytuację, kiedy organizacje polityczne nie mające nic wspólnego z Sejmem, wykorzystują zaprzyjaźnionych eurodeputowanych, by głosić swoje poglądy. " Zdaniem wiceszefa polskiego Libertas, Artura Zawiszy, marszałek Komorowski zachował się jak "polityczny gangster".
>>>Wałęsa w Madrycie na kongresie Libertas... żartował z żony
Politycy Libertas nie mają wątpliwości, że jest to cios wymierzony w nich. "Rozumiem, że marszałek Sejmu może nie zgadzać się z naszymi poglądami, to niech z nimi polemizuje, a nie próbuje zamykać nam usta" - mówi Daniel Pawłowiec. Dodaje, że to brudna zagrywka i cios poniżej pasa. "Konferencja nie odbędzie się ze względu na represje kartelu partii politycznych, w szczególności tej największej, której przedstawicielem jest marszałek Komorowski. Mamy do czynienia z zamachem na wolność debaty politycznej" - wtóruje mu partyjny kolega Artur Zawisza
Zdaniem Zawiszy reakcja biura prasowego Sejmu to dowód, że marszałek Komorowski jest "politycznym gangsterem bo ogranicza prawa senatorów".
Ryszard Czarnecki, eurodeputowany PiS, też nie będzie mógł urządzać kolejnych konferencji w Sejmie. Twierdzi, że decyzja Komorowskiego to akt przeciwko Traktatowi Lizbońskiemu. "Traktat zakłada zacieśnienie współpracy pomiędzy parlamentami narodowymi a europejskim, a to rozporządzenie Komorowskiego mówi zupełnie co innego" - mówi Czarnecki. Zgadza się jednak z tym, że w Sejmie nie powinny głosić poglądów partie polityczne nieobecne w parlamencie.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!