Wałęsa nie chce do Libertasu. Na razie
"Mnie nie można kupić. Jestem tylko mojej żony" - tak Lech Wałęsa bronił się przed zarzutami o "sprzedanie się". W czasie wywiadu w TVN24 zagroził nawet, że wyrzuci mikrofon. Były prezydent, który znów wystąpił u boku Declana Ganley'a, dodał, że na razie nie zapisze się do Libertasu. "Ale co będzie jutro...?" - rzucił tajemniczo.
- Wałęsa: Muszę mieć sześć tysięcy miesięcznie
- To mówił Wałęsa na kongresach Libertas
- Tusk: Wałęsa mnie nie zachwyca
- Libertas złamie zakaz marszałka Sejmu
- Ganley nie da pieniędzy na kampanię Libertas
- Krzaklewski: Wałęsie i tak wybaczą
- Marszałek Komorowski: Potrafię przyłożyć
- Partia Kaczyńskiego i Libertas połączą siły?
- Wałęsa u Libertas mówił o Unii i szatanie
- Palikot: Wielki Elektryku porzuć Libertas
- To Giertych buduje polski Libertas
- Lech Wałęsa w rok zarobił ponad milion
- Libertas zrobi z Wałęsy prezydenta Unii?
- Tusk: Wałęsa psuje swój wizerunek
- "Wałęsa kocha PO, ale go swędzi"
- Wiceszef "Wyborczej": Wałęsa jak kurtyzana
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Lech Wałęsa odżegnywał się od związków z Declanem Ganley'em. "Ja powtarzam od 25 lat. Mamy inną sytuację - kiedyś były bloki, wrogowie, takie spotkania sugerowały poparcie. Ale teraz budujemy jedną Europę i nie można się siebie nawzajem bać. Trzeba ze sobą rozmawiać. Dlaczego nie przyjmiecie nowej Europy? Macie patent na nową Europę?" - mówił do swoich krytyków Lech Wałęsa w TVN24.
>>> Tusk: Wałesa psuje swój wizerunek
Były prezydent nie jest już krytykowany tylko przez swoich politycznych wrogów, ale też przez PO. Dziś swojemu niezadowolenie dał wyraz nawet premier. "Wolałbym, aby prezydent Lech Wałęsa był oceniany i w Polsce, i za granicą jako postać niekontrowersyjna, tylko aby przy naszej pomocy skutecznie budował swój autorytet nie tylko w Polsce, ale we wszystkich krajach UE. Domyślacie się wszyscy państwo, jaką mam ocenę tej aktywności" –powiedział Donald Tusk.
Wałęsa wyjątkowo nerwowo zareagował na pytanie, czy dał się kupić Libertas? "Bo rzucę mikrofon, nikt mnie nie kupił. Nie jestem PO, nie jest pani, jestem mojej żony Danuty" - powiedział do prowadzącej. Zapewnił, że na razie nie zapisze się do Libertas. "Dziś nie, a co będzie jutro... Tuska popierałem i będę popierał, dopóki w Polsce nie pojawi się coś lepszego" - stwierdził. I nie wykluczył, że Ganley z euroscpetyka może stać się prawdziwie proeuropejskim politykiem.
>>> Libertas idzie na noże z marszałkiem Sejmu
"Szukamy rozwiązań na dzisiejszą epokę. Czy Ganley je ma? A PO je ma? Nikt ich nie ma. Dlatego jestem za przyjęciem traktatu lizbońskiego jak najszybciej" - tłumaczył swoje polityczne działania Lech Wałęsa, choć zaznaczył, że nie jest zadowolony z jego obecnego kształtu. Ale to właśnie poparcie dla traktatu lizbońskiego ma go różnić od Declana Ganley'a, który otwarcie sprzeciwia się jego ratyfikacji. Ale chwilę później nieoczekiwanie polski prezydent stwierdził, że traktat jest niedobry.
A na koniec dodał, że nie wyklucza pojawienia się na warszawskiej konwencji Libertas, ale "w takiej konwencji, że ja was nie popieram".






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!