Pisanie o Lechu Wałęsie i Libertas nie jest takie proste ja mogło by się wydawać. Niestety, za każdym razem gdy się do tego zabieram, mam dylemat. Jaki? Czy w ten sposób nie reklamuje tej partii i nie daje im szansy na wzrost społecznego poparcia.
Dylemat jest tym większy, że po kilku tekstach na ten temat, rozmawiając ze swoim informatorem z otoczenia Ganeleya, Zdanie padło mimo tego, że w żadnym z nich nie chwaliłem Libertas, a wręcz przeciwnie. Politycy tej formacji zdają sobie świetnie sprawę, że w ich przypadku jak najbardziej prawdziwe jest powiedzenie
Czy to jednak oznacza, że o tej formacji pisać nie powinniśmy? Pewnie gdyby nie Lech Wałęsa i obecność byłego prezydenta na konwencjach tej partii, ani ja ani nikt z moich kolegów nie zająknąłby się na ten temat. Wałęsa to jednak były prezydent i legenda „Solidarności”. Milczeć o nim byłoby nie fair. Obiektywne dziennikarstwo polega przecież też na tym, że nie można udawać, że nic się nie dzieje.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|