Nieważne, że źle. Ważne, że mówią
Pisanie o Lechu Wałęsie i Libertas nie jest takie proste ja mogło by się wydawać. Niestety, za każdym razem gdy się do tego zabieram, mam dylemat. Jaki? Czy w ten sposób nie reklamuje tej partii i nie daje im szansy na wzrost społecznego poparcia.
- Tusk: Wałęsa mnie nie zachwyca
- Wałęsa: Muszę mieć sześć tysięcy miesięcznie
- To mówił Wałęsa na kongresach Libertas
- Ganley nie da pieniędzy na kampanię Libertas
- Krzaklewski: Wałęsie i tak wybaczą
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 0°C max. 23°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Dylemat jest tym większy, że po kilku tekstach na ten temat, rozmawiając ze swoim informatorem z otoczenia Ganeleya, usłyszałem zdanie - bardzo fajne teksty. Zdanie padło mimo tego, że w żadnym z nich nie chwaliłem Libertas, a wręcz przeciwnie. Politycy tej formacji zdają sobie świetnie sprawę, że w ich przypadku jak najbardziej prawdziwe jest powiedzenie "nieważne jak mówią, ważne, że mówią."
Czy to jednak oznacza, że o tej formacji pisać nie powinniśmy? Pewnie gdyby nie Lech Wałęsa i obecność byłego prezydenta na konwencjach tej partii, ani ja ani nikt z moich kolegów nie zająknąłby się na ten temat. Wałęsa to jednak były prezydent i legenda „Solidarności”. Milczeć o nim byłoby nie fair. Obiektywne dziennikarstwo polega przecież też na tym, że nie można udawać, że nic się nie dzieje.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!