Krzaklewski krytykuje Tuska za stocznię
Marian Krzaklewski dwa razy powtórzył dziś, że Donald Tusk powinien spotkać się ze związkowcami, którzy zbojkotowali z nim rozmowy w Politechnice Gdańskiej i chcieli, żeby przyjechał do nich przed bramę numer 2 Stoczni gdańskiej. "Apeluję do premiera, żeby został pół godzinki na politechnice i pojechał pod stocznię" - mówił Krzaklewski w TVN24.
- Nie ma kompromisu rządu ze stoczniowcami
- "Solidarność": Z Tuskiem spotkają się klakierzy
- Krzaklewski jak Rydzyk. Stracił na stoczni
- Krzaklewski zapewnia, że się nie farbował
- Wałęsa śpiewa stoczniowcom i premierowi
- Nie będzie debaty Tuska ze stoczniowcami
- Tusk na debacie: To też moja stocznia
- Stoczniowy spektakl Tuska niczemu nie służył
- Krzaklewski jednym z 12 "strasznych"
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 0°C max. 23°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Szkoda, szkoda, premier jest dynamicznym człowiekiem" - mówi były lider "Solidarności" i kandydat PO na europosła Marian Krzaklewski o tym, że Donald Tusk nie znalazł czasu i ochoty na to, żeby pojechać na spotkanie z Karolem Guzikiewiczem, wiceszefem stoczniowej "S".
Stoczniowcy, którzy najpierw zbojkotowali rozmowy z premierem, a potem zmienili zdanie i czekali na niego przed bramą numer 2 Stoczni Gdańskiej. Premier, już po debacie z dwoma małymi związkami działającymi w stoczni, skomentował postawę liderów "S" słowami - "Nie jestem premierem na telefon".
Tymczasem pierwsze badania opinii publicznej na temat debaty premiera-związkowcami wykazują, że aż 63 procent Polaków, którzy śledzą historię konfliktu w stoczni, uważa, że to rząd ponosi winę za to, że nie doszło do debaty premier - liderzy "S" i OPZZ. Sondaż wykonano dla TVN24.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!