Orędzie prezydenta skłóciło sprzątaczki
Minister Jacek Rostowski włożył sobie długopis do nosa podczas prezydenckiego orędzia. Poseł PO Kazimierz Kutz nie wstał, gdy na salę wszedł Lech Kaczyński. Sejmowa gorączka udzieliła się także sprzątaczkom. "Co on chrzani?" - rzuciła jedna z nich w stronę telewizora. "Chrzanić to zaraz będzie Tusk!" - ripostowała jej koleżanka.
- Kaczyński: Tusk złamał konstytucję
- Tusk przyjmuje ofertę Kaczyńskiego
- Rostowski: obejdziemy się bez recesji
- Starcie Kaczyńskiego z Tuskiem. O kryzys
- Kurski wyśnił spot ze zwolenniczką PO
- Kaczyński szuka rady u Kwaśniewskiego
- "Rostowski nic nie robi. I bardzo dobrze"
- Premier i prezydent walczą o ostatnie słowo
- Prezydent nie czekał na premiera
- Palikot napisał orędzie prezydentowi
- Niesiołowski wyrzucił Kurskiego z mównicy
- Poseł PiS pyta: Czy Tusk będzie teologiem?
- Lech Kaczyński jak Wojciech Jaruzelski
- Za orędziem prezydenta stoi Gilowska
- Kaczyński o kondycji polskiej gospodarki
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -13°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Było tuż po godzinie 10, gdy do gmachu Sejmu wszedł Lech Kaczyński ze swoją świtą. Natychmiast wyludniły się korytarze. Dziennikarze i politycy pobiegli na salę posiedzeń. Nikt nie wiedział do końca, czego się spodziewać po nieoczekiwanym orędziu prezydenta.
>>> Starcie Kaczyńskiego z Tuskiem. O gospodarkę
Gdy Lech Kaczyński wszedł na salę, wstali wszyscy prócz Kazimierza Kutza. "To skandal, my wstaliśmy wszyscy, nawet gdy do Sejmu przyszedł Lech Wałęsa, a to w końcu były prezydent" - oburzał się jeden z posłów PiS. Gdy prezydent zaczął przemawiać, Kutz poszedł jeszcze dalej. Ostentacyjnie rozłożył gazetę i zabrał się do lektury.
Większość słucha uważnie. Premier skupiony. Co chwila jednak nerwowo stuka palcami o oparcie fotela. Co innego minister finansów Jacek Rostowski. Cały czas nerwowo chichocze i bawi się długopisem. W pewnym momencie wsadza go sobie nawet do nosa. W ławach Platformy nerwowość. "Panie prezydencie, proszę pamiętać, że jest pan prezydentem wszystkich Polaków" - pokrzykuje posłanka Elżbieta Łukacijewska. Prezydent nie reaguje jednak na zaczepki.
>>> Oto szczegóły prezydenckiego orędzia
W tym samym czasie kilkadziesiąt metrów dalej, w sejmowej palarni, robi się tłoczno. W miejscu zwykle okupowanym przez dziennikarzy i polityków zbiera się grupa sejmowych sprzątaczek. "Co on chrzani?" - rzuca jedna z nich w stronę telewizora. "Co ty gadasz, dobrze mówi! Chrzanić to zaraz będzie Tusk. Znów nam opowie kilka bajeczek" - broni prezydenta jedna z jej koleżanek. Ta jednak nie ustępuje. "On się w ogóle na ekonomii nie zna" - kwituje i opuszcza pomieszczenie.
Przemówienie trwa ponad 30 minut. Prezydent natychmiast opuszcza gmach Sejmu żegnany owacją z ław PiS. Pojedyncze brawa odzywają się także ze strony lewicy. Marszałek ogłasza przerwę. W tym czasie premier z ministrem finansów mają przygotować swoje riposty.
Posłowie tłumnie wylegają na korytarz. "Wystąpienie prezydenta byłoby bardzo dobre, gdyby Lech Kaczyński był posłem PiS występującym na komisji gospodarki" - mówi nam minister rolnictwa Marek Sawicki. Obok przechodzi jego kolega z rządu. "To wariat" - rzuca pod adresem prezydenta.
>>> Przeczytaj, jak Tusk odpowiada prezydentowi
Politycy PiS nie tracą rezonu. "Tusk sobie z nim nie poradzi" - prorokują. A Marek Suski głośno deklaruje: "Na Tuska nie idę, bo lekceważył prezydenta. Mija go jeden z polityków Platformy. "Lekceważył? To jego brat Jarosław go lekceważył, bo nawet na sali go nie było" - śmieje się.
Po prezydencie głos zabrał i premier, i minister finansów. Ale emocje w sejmowych ławach wróciły wtedy, gdy zaczęła się debata. W imieniu PiS nieoczekiwanie głos zabrał Jacek Kurski. Wyliczał nieścisłości w przemówieniu premiera. Ale poległ w starciu z prowadzącym obrady wicemarszałkiem Stefanem Niesiołowskim. Gdy zamiast prostować, wszedł w zbyt daleko idącą polemikę, Niesiołowski wyłączył mu mikrofon. Kurski odszedł wyraźnie rozżalony, bo to mogły być jego ostatnie słowa w tym Sejmie. Kandyduje bowiem do europarlamentu.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!