Stratedzy wojskowi przeciw ministrowi
Minister obrony narodowej Bogdan Klich broni swojej decyzji, by w środku kryzysu przerzucać wielkie Dowództwo Wojsk Lądowych z Warszawy do Wrocławia. "To wprowadzanie chaosu, kosztowny pomysł wbrew światowym trendom" – uważają znani stratedzy wojskowi.
- Armia wyda miliony na nową siedzibę
- Zmasowana krytyka przeprowadzki Klicha
- Aferzysta pożyczał ministrowi obrony
- Klich zrobi karierę na lewicy
- MON nie dał żołnierzom zaległych pieniędzy
- MON chce zaoszczędzić na kuroniówce
- Chcemy rakiet Patriot. I to jak najszybciej
- Szykuje się wojna o generałów?
- Komandosi boją się ćwiczeń z Amerykanami
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Klich upiera się, że przeprowadzka dowództwa z warszawskiej cytadeli do centrum Wrocławia to świetny pomysł. Nawet w czasach kryzysu. W DZIENNIKU ujawniliśmy, że wśród kadry oficerskiej panuje niezadowolenie z tego pomysłu. Nasi rozmówcy z armii wyliczali: na infrastrukturę w obecnej siedzibie wydano 600 milionów, na remonty we Wrocławiu trzeba będzie wydać ok. 300 milionów, nie wiadomo, gdzie zamieszka blisko 700 pracowników dowództwa i ich rodziny. Zdziwienie mundurowych budzi to, że w sytuacji kłopotów budżetowych pieniądze idą na wątpliwe reorganizacje.
>>> Zmasowana krytyka przeprowadzki Klicha
Bogdan Klich kontratakował na konferencji prasowej. Argumentował tak: we Wrocławiu jest dobra infrastruktura po likwidowanym Dowództwie Śląskiego Okręgu Wojskowego (adaptacja pomieszczeń według ministra będzie kosztowała 60 milionów, ile cała przeprowadzka - nie powiedział), w okolicach miasta znajdują się ważne jednostki lądowe, a odsuwanie dowództw ze wschodu na zachód ma znaczenie strategiczne.
Klich wczoraj nie używał argumentu, po który sięgał wcześniej. W zeszłym tygodniu minister mówił nam, że Wrocław jest nieosiągalny "dla pewnego rodzaju broni". We wczorajszym DZIENNIKU specjaliści wyśmiali te słowa, przypominając, że Rosja dysponuje rakietami mogącymi razić Dolny Śląsk.
"Nieprawdą jest, że o przeniesieniu zdecydował fakt, iż wiceminister Czesław Piątas albo wicepremier Grzegorz Schetyna pochodzą z Wrocławia. Podobnie jak to, że Dowództwo Wojsk Specjalnych znalazło się w Krakowie, bo ja tam mieszkam" - mówił szef resortu obrony.
Argumenty za przenosinami, o czym pisaliśmy wczoraj, nie przekonują części wojskowych, polityków z Pałacu Prezydenckiego i opozycji. Co ciekawe, wśród uznanych polskich strategów trudno znaleźć zwolenników zmiany.
Profesor Andrzej Dawidczyk, dyrektor Instytutu Badań Strategicznych Akademii Obrony Narodowej: "To decyzja polityczna. Nie ma nic wspólnego z bezpieczeństwem Polski i osób pracujących w dowództwie. Siły Zbrojne nie są zainteresowane przenosinami, bo to na długo spowoduje bałagan".
Generał Bolesław Balcerowicz: "W mniejszych krajach, takich jak Polska, dowództwa są skoncentrowane w jednym ośrodku".
Generał Stanisław Koziej: "Przeniesienie szefostwa Wojsk Lądowych na lata pogrzebie ideę zbudowania zintegrowanego dowództwa na szczeblu centralnym".
Tomasz Hypki, ekspert od techniki wojskowej, powiedział nam, że przeprowadzka będzie kosztowała armię kilkaset milionów.
Przeciw przenosinom jest również Grzegorz Hołdanowicz, naczelny zajmującego się wojskiem miesięcznika "Raport": "Fundujemy sobie zamieszanie. Wysyłamy wojsko na drugi koniec świata. Dowódcy powinni się teraz zajmować szkoleniem żołnierzy na misje, a nie przeprowadzkami".






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!