Właśnie tak Rywin wykpił się od więzienia
Po fałszywe zwolnienia Lew Rywin - któremu grozi teraz 12 lat więzienia - nie miał daleko. Mieszka w Konstancinie, koło szpitala, w strefie A, gdzie są najbardziej luksusowe posiadłości polskich bogaczy. Pojawił się tam raz, góra dwa. DZIENNIK ustalił, że na pewno nie był operowany.
- Biedny chory Rywinek
- Świadek koronny próbował zabić Rywina?
- Rywin ma zarzuty. Spędził noc w areszcie
- Prokuratura: Ordynator gwałcił na badaniu
- Adwokaci jak lwy walczą o wolność Rywina
- Adwokaci ze sprawy Rywina zawieszeni
- Adwokaci krytykują CBA i prokuraturę
- Adwokat Rywina: Czy moja praca ma sens?
- To z nimi za kratki trafił Lew Rywin
- Kim jest człowiek, który pogrążył Rywina
- Zatrzymanie Rywina to dopiero początek
- Nie ma decyzji sądu w sprawie Rywina
- 100 podejrzanych w nowej aferze Rywina
- Lew Rywin w areszcie przy ul. Smutnej
- Afera Rywina: Kolejny adwokat aresztowany
- Oto kulisy afery, która pogrążyła Rywina
- Rywin za kratkami. Razem z synem
- Zobacz, jak Rywin wygląda w areszcie
- "Na Smutnej" - ostatni seans filmowy Rywina
- Obrońca Leppera zatrzymany przez CBA
- Lew R. i bandyta z Krakowa w tej samej celi
- Rywin może wrócić do więzienia na 12 lat
- Trybunał radzi, czy zlikwidować CBA
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Szpital to Centrum Rehabilitacji Stocer. Wiadomo już, że lipne zaświadczenie wystawiał Rywinowi zastępca ordynatora kliniki neuroortopedii 43-letni Krzysztof J. Choć dostał zarzuty, nie został aresztowany. Poszedł na współpracę.
>>> Poznaj kulisy afery Lwa Rywina
W poważnych kłopotach był już od kwietnia 2007 roku. Wtedy Krzysztof J. i jego ówczesny szef Paweł Baranowski zostali zatrzymani przez CBA pod zarzutami korupcyjnymi. Funkcjonariusze u Baranowskiego znaleźli w sejfach i kopertach schowanych w szafkach 100 tys. zł. Zabezpieczyli jego osobisty komputer, dokumentację medyczną i terenowego nissana.
Prokuratura postawiła obu lekarzom zarzuty korupcyjne. Została nawet uruchomiona infolinia dla osób mogących wnieść coś do sprawy. Krzysztof J. został wówczas tymczasowo aresztowany, zakazano mu powrotu do szpitala.
"On wziął wszystko na siebie" - opowiadają nam pracownicy Stocera. Jak to możliwe? "Krzysztof J. jest osobą, która dla pieniędzy zrobi wszystko. Kasę inwestował w nieruchomości, chwalił się tym" - tłumaczą nam jego koledzy. Baranowski z kolei dość szybko oczyścił się z zarzutów i wrócił do kliniki. Ale został zawieszony jako dyrektor.
Wczoraj do tej historii została dopisana nowa puenta. Paweł Baranowski - przypomnijmy: od 2007 roku, czyli od czasu zatrzymania przez CBA, zawieszony z funkcji dyrektora (choć dalej operował) - został przywrócony na stanowisko przez marszałka mazowieckiego Adama Struzika z PSL. "Gdzie Struzik, tam i Baranowski" - mówią ludzie w Konstancinie.
>>> Zatrzymanie Rywina to dopiero początek
Baranowski jest bowiem nie tylko genialnym chirurgiem, ale także członkiem PSL. Z ramienia tej partii kandydował m.in. do Rady Warszawy, sejmiku województwa mazowieckiego, a w 2005 i 2007 r do Sejmu.
O Baranowskim głośno było już w 2002 r. przy okazji zatrzymania oskarżanego o oszustwa "króla żelatyny" Kazimierza Grabka. Baranowski osobiście podpisał się pod zwolnieniem, dzięki któremu Grabek kilka godzin po tym, jak sąd wydał nakaz jego aresztowania, zamiast do więzienia trafił do szpitala. I to na nowiutki oddział dla sparaliżowanych, choć nie był obłożnie chory. "Zgłosił się na izbę przyjęć, skarżąc się na bóle. Lekarz dyżurny zorientował się, kto to i zadzwonił do mnie. Dyrektor szpitala pozostawił mi podjęcie decyzji. Zbadałem pacjenta. Postanowiłem przyjąć go na oddział" - wyjaśniał wtedy Baranowski. Grabek w szpitalu chodził na zabiegi, pływał w basenie.
Baranowski także wcześniej wystawił mu kilka zaświadczeń lekarskich dla sądu, z których wynikało, że Grabek będzie wkrótce operowany, bo ma uszkodzony kręgosłup, i bez operacji grozi mu porażenie układu nerwowego. Skutecznie opóźniło to proces. Żadnego zabiegu jednak nie było. "Operacja Grabka jako mniej pilna wypadła z grafiku" - tłumaczył wtedy ordynator Baranowski.
To jednak nie przeszkodziło dr. Baranowskiemu w karierze - niecałe dwa lata później był już dyrektorem Stocera. Ordynatorem neuroortopedii została jego trzecia żona, wcześniej adiunkt - Alicja Baranowska.
>>> Rywin za kratkami. Razem z synem
"Wtedy na dobre zaczęło się tam kręcić różne szemrane towarzystwo" - twierdzi nasz informator. Jak mafiosi trafiali do szpitala? Nasz informator mówi, że dla lekarza to dziecinnie proste. I sugeruje, że tak samo odbyło się w przypadku Rywina.
Kiedy potrzeba, zakłada się historię choroby. Co jakiś czas pacjent przychodzi, wpisuje się, że nie może chodzić, ani siedzieć i w końcu kwalifikuje się go na zabieg. W przypadku starszego mężczyzny z nadwagą, jakim jest Rywin, jest pewne, że ma dyskopatię i się zakwalifikuje. A że w szpitalu więziennym specjalistycznych zabiegów nie robią, trafia do Stocera na fikcyjną operację.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!