Aferzysta pożyczał ministrowi obrony
Nazwisko ministra obrony Bogdana Klicha pojawia się w śledztwie dotyczącym gigantycznych malwersacji finansowych. Mieli się ich dopuścić szefowie i udziałowcy spółki Kraków Business Park, zajmującej się zarządzaniem kompleksami biurowców w podkrakowskim Zabierzowie.
- Szykuje się wojna o generałów?
- Dorn "węszy" przy samolotach dla VIP-ów
- Armia wyda miliony na nową siedzibę
- Zmasowana krytyka przeprowadzki Klicha
- Stratedzy wojskowi przeciw ministrowi
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Kilku świadków zeznało, że Bogdan Klich był znajomym Adama Ś., byłego szefa KBP, podejrzanego o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, która prała brudne pieniądze i wyprowadziła za granicę przynajmniej 50 mln euro. Tak zeznał m.in. Jan Domanus, mieszkający w USA udziałowiec KBP, oszukany przez Ś. na kilka milionów złotych. "Adam Ś. chwalił się znajomością z Klichem. Mówił też, że go finansuje" - powiedział "Rzeczpospolitej".
>>> Zmasowana krytyka przeprowadzki Klicha
Czy Klich zostanie przesłuchany w tym śledztwie? Nie wiadomo. "Nie komentujemy sprawy" - powiedziała "Rz" Bogusława Marcinkowska z krakowskiej Prokuratury Okręgowej, badającej sprawę KBP.
Jak „Rz” ustaliła, Adam Ś. w lutym 2007 r. pożyczył 50 tys. złotych Instytutowi Studiów Strategicznych (organizuje konferencje, m.in. z zakresu bezpieczeństwa i spraw międzynarodowych), którego prezesem był wówczas Klich. Pieniądze, jak twierdzi minister w przesłanym "Rzeczpospolitej" piśmie, zostały przeznaczone na "cele statutowe" - dokończenie niektórych projektów. Oprocentowanie pożyczki wynosiło 7 proc. w skali roku.
Ś. poszedł ISS na rękę w sprawie terminu spłaty zobowiązania. Zgodnie z umową pieniądze miały być spłacone do końca kwietnia. Ale instytut nie miał tych pieniędzy, więc Ś. zgodził się na podpisanie aneksu do umowy, na mocy której spłatę przesunięto do końca grudnia.
Na publikację "Rzeczpospolitej" już zareagował minister Klich. "Adama Święcha widziałem może 3 do 4 razy w życiu na imprezach publicznych. Nie przypominam sobie kiedy po raz pierwszy. Cieszył się wówczas dobrą reputacją" - napisał w specjalnym oświadczeniu przesłanym PAP.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!