Eurokandydaci łamią prawo
Kandydaci do PE naginają ordynację wyborczą - raportuje Fundacja im. Stefana Batorego. Tomasz Arłukowicz z PO na nieoznakowanych plakatach życzył maturzystom powodzenia. Zaś Ryszard Czarnecki z PiS promował się na plakatach opłaconych przez jedną z frakcji w PE.
- Hity i kity eurokampanii według politologów
- Partie nie dają po równo swoim kandydatom
- Największe "cudaki" walczące o Brukselę
- Spoty wyborcze śmieszą, tumanią i straszą
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Kto został przyłapany na omijaniu prawa? M.in. były szef MSZ i obecny eurodeputowany Dariusz Rosati który pojawił się na bilbordach formalnie promujących kursy dla maturzystów. Jednak na tych plakatach znalazło się logo PES Partii Europejskich Socjalistów, co zdanie fundacji Batorego wskazuje na źródło finansowania plakatów.
Fundacja Batorego przez całą kampanię uważnie przyglądała się kandydatom. Wczoraj przedstawiła wstępny raport o finansowaniu eurokampanii. Nie jest on korzystny zarówno dla polityków lewicy, jak i prawicy Jakie są główne zastrzeżenia fundacji? M.in. kampanię politykom prowadzą nie tylko komitety wyborcze. Przykład? Kandydatka centrolewicy Sylwia Pusz. W jednej z lokalnych telewizji Pusz prowadzi program „Strefa mamy”. Tuż przed wyborami program zaczął być promowany na plakatach z jej wizerunkiem. Była też reklama w prasie i radiu. Kampania kosztowała 50 tys. zł. Została sfinansowana z pieniędzy unijnych. Zdaniem fundacji promocja mogła być wykorzystana w celu wzmocnienia wizerunku kandydatki.
>>>Jak naprawdę nazywa się Ryszad Czarnecki?
Częstym grzechem kandydatów jest też to, że w kampanii wykorzystują swoje publiczne funkcje. Europoseł Ryszard Czarnecki z PiS na ulicach Torunia i Bydgoszczy umieścił billboardy promujące „spotkania europejskie”. Za billboardy zapłaciła frakcja w Parlamencie Europejskim, do której należy Czarnecki.
>>>Huebner: Nie wypierałam się PZPR
Na całość poszedł inny kandydat PiS, Wojciech Żukowski. Na swojej stronie internetowej napisał wprost, że wszystkie osoby, które chcą zaangażować się w kampanię, zaprasza do swojego biura poselskiego. A to zdaniem fundacji może świadczyć o tym, że cała kampania Żukowskiego obsługiwana jest przez biuro poselskie, a co za tym idzie finansowana jest z funduszy publicznych.
Sporo nieprawidłowości było też w internecie. Często kandydaci na potrzeby kampanii uruchamiali specjalne strony WWW. Ich koszt teoretycznie powinien znaleźć się w sprawozdaniach wyborczych. Teoretycznie. Bo na stronach internetowych, które wzbudziły wątpliwości fundacji, nie było informacji o komitetach wyborczych. A to może świadczyć o tym, że zostały sfinansowane z jakiś innych źródeł.
W raporcie jest też przykład Naszej-Klasy. Zbigniew Zaleski z PO na społecznościowym portalu zebrał ponad 20 tys. znajomych. "Uzyskanie tak wielu kontaktów musiało się wiązać ze sporą pracą osób zaangażowanych w kampanię Zaleskiego" - czytamy w raporcie. Dlatego zdaniem fundacji koszty obsługi profilu na Naszej-Klasie powinny się znaleźć w sprawozdaniu finansowym komitetu.
Pełen raport fundacji na stronie www.eurowybory2009.org.pl.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!