Dlaczego 4 czerwca byliśmy podzieleni?
Dlaczego w 20 rocznicę wyborów z 4 czerwca Polska została podzielona przez prezydenta i premiera na pół? "Już w 1989 roku dostrzegałem po stronie Solidarności liczne pęknięcia i animozje. Miały źródła mentalne, historyczne, środowiskowe" - tłumaczy Krzysztof Piesiewicz. "To są konflikty personalne" - mówi Janusz Reykowski, uczestnik obrad Okrągłego Stołu po stronie PZPR.
- Kiszczak nie dał rady. A Mazowiecki tak
- Lech Wałęsa znów obalił komunizm
- Świat o "Solidarności" i naszym święcie
- Przeczytaj, co mówił Lech Kaczyński
- "Solidarność" ma nowego idola. To Kaczyński
- Przeczytaj, komu dziękował Tusk
- Tusk dziękował. Także Lechowi Kaczyńskiemu
- Tusk i Kaczyński: Osobno i zgryźliwie
- Tusk pogrążył CNN. Tusk uratował CNN
- Bush do Polaków: Solidarność to Wasza duma
- Szarpanina podczas wystąpienia prezydenta
- Prezydent żałuje, że Tusk jest w Krakowie
- 4 czerwca. Politycy zawiedli. Polacy nie
- Greenpeace osaczyło Donalda Tuska
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 0°C max. 23°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Krzysztof Piesiewicz, obrońca działaczy "Solidarności" w stanie wojennym:
Już w 1989 r. dostrzegałem po stronie "Solidarności" liczne pęknięcia i animozje. Miały źródła mentalne, historyczne, środowiskowe. Jeszcze w 1985 r. zrobiliśmy z
Krzysztofem Kieślowskim film pt. "Bez końca", który pokazywał jak władza w stanie wojennym niszczy "Solidarność" wykorzystując te podziały. To, co dziś
najbardziej boli, to zachowania polityków, którzy starają się te podziały wyciągać na zewnątrz. W PRL miałem poczucie, że Polacy, żyjąc w opresyjnym systemie, są wewnętrznie wolni,
dziś w czasach wolności stali się zniewoleni wewnętrznie.
Wiesław Chrzanowski, działacz niepodległościowy, polityk ZChN:
Dziś politycy grają pamięcią historyczną. Specjalnie nasilają podziały dla celów politycznych, uzyskania wpływów. Oczywiście nie jest to szlachetne działanie. W Polsce wciąż nie ma
nurtów prezentujących określoną wizję Polski. Programy partii są co najwyżej na jedną kadencję, stąd szuka się głosów na wszystkie sposoby. Stąd świętowanie 20-lecia odzyskania
wolności staje się mniej ważne niż chęć zysku politycznego. Obchody są wykorzystywane instrumentalnie, jedni jadą w jedną stronę Polski, inni w inną.
Janusz Reykowski, uczestnik Okrągłego Stołu po stronie PZPR:
Jak obserwowałem opozycję w czasie Okrągłego Stołu to zupełnie nie spodziewałbym się, że tak się podzieli. Wydawała się być zwartą drużyną, w przeciwieństwie do strony rządowej.
Dzisiejsze podziały psują nastrój święta, ale nie jest to jakieś poważne niebezpieczeństwo. To są konflikty personalne, do których większej wagi bym nie przywiązywał. W dużym stopniu
są one wywoływane przez polityków, i nie mają silnego odzwierciedlenia w społeczeństwie.
Henryk Wujec, poseł Sejmu kontraktowego z listy "Solidarności":
Podziały w czasie obchodów są dla mnie zaskoczeniem. Tyle że dotyczą polityków, najwyższych kręgów władzy. Zwykli ludzie chcieliby świętować razem i takie oddzielne obchody wzbudzają
ich zażenowanie. Byłem na uroczystościach w Lublinie, które organizował marszałek województwa i była na nich cała społeczność lokalna. Jeśli zwykli ludzie na czas świętowania
rezygnują z podziałów, to szkoda, że nie potrafią tego zrobić politycy. Gdy w Niemczech będą obchody upadku muru berlińskiego, to na pewno będą świętować razem, a nam będzie żal, że
tego nie potrafimy.
Abp Tadeusz Gocłowski, biskup gdański w 1989 r., duszpasterz ludzi pracy:
Polityka niszczy etos "Solidarności". Dlatego nie doszło do wspólnych obchodów, choć była na to szansa. Nie można się dziwić, że w tak dużym narodzie są różnice.
Często wynikają one jeszcze z mentalności postkomunistycznej. Nie rozumiem jednak, dlaczego nie można było ich przezwyciężyć i wspólnie świętować. Według mnie z tego samego powodu nie
doszło do wielkiej koalicji PO i PiS, mimo że większość społeczeństwa jej chciała. Niestety sytuacje personalne, postawy osobiste bardzo rzutują na politykę.
Ryszard Bugaj, w 1989 r. poseł w Sejmie kontraktowym:
Na szczęście nie spełnił się scenariusz najgorszy - wojny północy z południem. Ja jestem przeciwny tym, którzy chcieliby zrobić z rocznicy promocję Polski na zewnątrz. To nasze święto.
Fatalnie zaczął Tusk, powinien zacząć od porozumienia z „Solidarnością”. Mogło dojść do ugody. I jej wydźwięk mógłby być taki: różnimy się pięknie, ale w wielu
sprawach się zgadzamy. I martwię się tym, że tak się nie stało. W całej sprawie mamy trójkąt prezydent-premier-związek zawodowy "Solidarność". Szkoda, że to nie
zostało zrobione razem.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!