Dziennik.plPolityka

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

Cugier-Kotka: Nazwali mnie dziw... PiS

2009-06-09 | Ostatnia aktualizacja: 01:18 | Komentarze: 0 | skomentuj

"Możesz mnie w d... pocałować, sprzedajna dziw... PiS" - krzyczeli napastnicy, którzy mieli pobić Annę Cugier-Kotkę. Aktorka ze spotów PO, a potem PiS, płakała w TVN24, opowiadając o ataku. Ale jeszcze wczoraj spotkała się z reporterem tej telewizji i... nie wspomniała o napadzie.

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Aktorka popłakała się do słuchawki telefonu podczas rozmowy transmitowanej na żywo przez TVN24. Mówiła, że padła ofiarą wyjątkowo wulgarnych komentarzy i została pobita przez nieznanych jej napastników. Nie potrafiła jednak potwierdzić, czy mogłaby ich rozpoznać na ulicy, chociaż zapewniła, że ma dobrą wzrokową pamięć. Oskarżyła też policję o to, że nie chciała przyjąć od niej zgłoszenia. "Wszyscy się ode mnie odwracają" - mówiła.

>>> Cugier-Kotka brutalnie pobita

Kobieta twierdzi, po wyjściu z domu została otoczona przez kilku mężczyzn, który ją wyzywali. Jeden z nich miał do niej powiedzieć: "Możesz mnie w dupę pocałować sprzedajna dziwko PiS-u". Aktorka została też kopnięta w kolano. "Ci ludzie nie wiedzieli, że miałam dwa razy operowane kolano. Trafili mnie w słaby punkt" - płakała do słuchawki telefonu.

>>> Cugier-Kotka dała czerwoną kartkę PO

Jak wyglądał napad? "Wyszłam rano do sklepu, nie bojąc się niczego. Wcześniej dostawałam pogróżki, nawet groźby karalne, ale nie przejmowałam się tym" - mówiła. Dodała, że teraz, kiedy została naruszona jej cielesność, sprawy przybrały zupełnie inny bieg.

>>> Zobacz, jak Cugier-Kotka uwodzi Kurskiego

Czy widziała wcześniej na ulicy obok swojego domu sprawców napadu? "Raczej nie zrwacam uwagi na takich ludzi" - mówiła, ale dodała, że z uwagi na to, co mówili napastnicy, wiąże napad z jej politycznym zaangażowaniem w kampanię PiS.

>>> Grożą jej śmiercią, bo grała dla PiS

Katarzyna Kolenda-Zaleska, która przysłuchiwała się relacji Cugier-Kotki, powiedziała na antenie TVN24, że wczoraj Tomasz Sianecki, reporter TVN, spotkał aktorkę na ulicy, rozmawiał z nią i nagrał jej wypowiedź na temat kampanii. Aktorka ani słowem nie wspomniała mu jednak o napaści, do której miało dojść kilka dni temu. Była zadowolona i mówiła, że jej wkład w kampanię nie był duży.

"Żeby ścigać takie przestępstwo potrzebny jest wniosek. Do tej pory taki wniosek nie został złożony. Podobno do zdarzenia doszło w sobotę rano. Telefon na numer 112 został wykonany około godz. 14, czyli kilka godzin po zdarzeniu. Policjanci pojechali na miejsce. Kobieta powiedziała, że wykręcono jej rękę i uderzono w pośladek" - tłumaczy Mariusz Sokołowski, rzecznik Komendy Głównej Policji. Dodał, że do tej pory Cugier-Kotka nie złożyła na policji ani zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa, ani obdukcji lekarskiej z pobicia.

TOKU
Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Wiadomości Polityczne

    «