Oto szczegóły "pobicia" Cugier-Kotki
Czy Anna Cugier-Kotka, aktorka, która w kampanii wyborczej wsparła PiS, a dwa lata temu grała w spocie PO, została pobita? Ona sama tak twierdzi, ale jej wersje wydarzeń są rozbieżne. Na dodatek wciąż nie złożyła na policji zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa.
- "Schetyna ma wyjaśnić sprawę Cugier-Kotki"
- Cugier-Kotka odmówiła złożenia zeznań
- Szefowi PiS ukradli laptopa
- "Przyjdzie Kurski, muśnie obolałe kolano"
- Cugier-Kotka gra w kotka i myszkę
- Cugier-Kotka: Nazwali mnie dziw... PiS
- Cugier-Kotka zawiadomiła policję o napadzie
- Policja przyjechała do Cugier-Kotki
- Minister zajął się napadem na aktorkę
- Palikot: Pobicie Cugier-Kotki to kabaret!
- Kurski: Spytamy Tuska o pobicie i włamania
- Cugier-Kotka dała PO czerwoną kartkę
- Cugier-Kotka brutalnie pobita
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 0°C max. 23°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Późnym poniedziałkowym wieczorem "Rzeczpospolita" na swoich stronach podała informację, że Anna Cugier-Kotka w piątek została "brutalnie pobita" przez kilku nieznanych sprawców, którzy ją skopali. Wylądowała w szpitalu, została poddana obdukcji. Okazało się jednak, że ten opis niewiele ma wspólnego z prawdą. W TVN24 roztrzęsiona aktorka opowiedziała własną wersję. Z relacją "Rz" pokrywa się jedynie sam fakt napadu.
>>> Cugier-Kotka odmówiła złożenia zeznań
W sprawie jest znacznie więcej znaków zapytania. W poniedziałek po południu aktorka nagrywała wywiad dla "Faktów" TVN. Po nim jeszcze przez kilkadziesiąt minut rozmawiała poza kamerą z reporterem Tomaszem Sianeckim. "Odwieźliśmy ją do domu. Mówiła o groźbach, o internecie, ale słowem nie wspomniała o tym incydencie" - opowiada nam dziennikarz. Dlaczego, skoro utrzymuje, że jest nim do dziś wstrząśnięta? Dlaczego wówczas nie płakała przed kamerą?
Wątpliwości w sprawie jest jeszcze więcej. Różnią się też wersje samej aktorki. Ta podana przez aktorkę w TVN 24, a potem innym dziennikarzom, to co innego, niż Cugier-Kotka powiedziała w sobotę policji.
Anna Cugier-Kotka opowiadała w TVN24, że zdarzenie miało miejsce w sobotę około 8-9 rano. Zaatakowało ją trzech napastników. Wyzywali ją, a potem zaczęli szarpać i kopać. "Krzyczeli: <Możesz mnie w d... pocałować, sprzedajna dziwko PiS-u. Jak występujesz w telewizji publicznej, to masz mówić prawdę>” - relacjonowała. Zapewniała też, że policja nie chciała przyjąć zgłoszenia o pobiciu, a centrale telefoniczne w prywatnych lecznicach odmawiały przyjęcia jej w celu zrobienia obdukcji. O całej sprawie milczała przez trzy dni, bo była w szoku, roztrzęsiona całym zdarzeniem.
Według nagrania, którym dysponuje policja, Anna Cugier-Kotka przedstawiła inną wersję policjantom w sobotnie popołudnie. "Wracałam z wodą ze sklepu. Mężczyzna chwycił mnie za palec, wykręcił rękę i następnie kopnął. Krzyczał, że to kara za udział w spotach wyborczych PiS” - takie słowa aktorka przekazała po połączeniu z numerem 112. Nie potrafiła w żaden sposób opisać sprawcy. "Tłumaczyła, że była zaskoczona i przestraszona" - zapisali policjanci w służbowej notatce.
Ci ustaliliśmy?
Jak ustaliliśmy, dokładnie o 13.57 sekund trzy aktorka, po 14 sekundach oczekiwania, dodzwoniła się na numer alarmowy 112. To było około pięć godzin po zdarzeniu. Dziś Cugier-Kotka twierdzi, że wcześniej wiele razy próbowała się połączyć, ale bezskutecznie. Według naszych informacji próba połączenia była jedna i skuteczna.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!