PiS o płaceniu za studia: Porażka Platformy
Nie mogło być inaczej - PiS ostro krytykuje najnowszy pomysł minister nauki Barbary Kudryckiej. Chce ona, by za darmo można było studiować tylko na jednym kierunku. Za każdy kolejny trzeba byłoby płacić. Zmiany mają wejść już od roku akademickiego 2010/2011.
- Szef PiS walczy o posłankę Masłowską
- Państwo da ci stypendium i wyśle na kurs
- Klata: To wolny rynek uzdrowi uczelnie
- Ministerstwo w reklamie obraża kobiety
- Szykuje się rewolucja na wyższych uczelniach
- Studenci poprawiają maturę
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 0°C max. 23°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Pomysł rządu Donalda Tuska, oznacza, że osoby które głosowały na PO, a była w nich duża ilość studentów, zostaną ukarane za to, że w wyborach parlamentarnych w 2007 roku poparli PO" - oświadczył podczas konferencji poseł Adam Hofman. I dodał, że PiS jest za tym, by w Polsce nie było płatnego studiowania
Dziś minister nauki ma zaprezentować projekt ustawy, która ograniczy możliwość darmowych studiów do jednego kierunku. Barbara Kudrycka zapowiedziała nowelizację ustawy o szkolnictwie wyższym. Zgodnie z nią od roku akademickiego 2010/11 studenci będą mogli wybrać tylko jeden kierunek studiów za darmo. Za każdy nowy fakultet będą musieli zapłacić - pisze "Gazeta Wyborcza".
Na osłodę ministerstwo dorzuca każdemu jeden semestr za darmo na zmianę zdania. Jeśli np. po licencjacie z historii zechcesz przenieść się na prawo, będziesz mógł na nim studiować już tylko do zakończenia okresu pięcioletnich studiów. Za następne semestry będziesz musiał zapłacić. Wyjątek - najzdolniejsi: 10 proc. najlepszych na każdej uczelni będzie mogło za darmo studiować dwa kierunki.
Zdaniem ministerstwa, co dziesiąty student wybiera dwa lub więcej kierunków. Tymczasem - według raportu Banku Światowego z 2005 r. - na bezpłatnych uczelniach studiują dzieci z zamożniejszych rodzin. Aż 60 proc. polskich studentów musi korzystać z płatnych studiów. Minister nauki liczy na to, że dzięki ograniczeniom znajdzie się dla nich więcej miejsc na bezpłatnych, publicznych uczelniach.
Tymczasem, w rozmowie z "Gazetą Wyborczą", socjolog Maciej Gdula z Uniwersytetu Warszawskiego ocenia ten pomysł negatywnie. "Ministerstwo przedstawia projekt jako decyzję techniczną i cząstkową. Ale ja uważam, że za parę lat pójdzie za tym pełna komercjalizacja studiów. I tak 60 proc. studentów płaci za studiowanie" - mówi.
Według socjologa, istnienie publicznej, nieodpłatnej wyższej edukacji określa ścieżki kariery jakiejś grupy ludzi, np. tych z mniejszych miast. Są studenci, którzy mogli zaplanować studia, bo mieli szansę na bezpłatne, wystarczyło zadbać o koszty utrzymania w mieście akademickim. Inaczej wybraliby może gorszą uczelnię w pełni płatną w swoim mieście, a może i na to nie byłoby ich stać.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!