Cugier-Kotka nie pamięta bandytów
"To był napad" - powtarza Anna Cugier-Kotka. Ale na tym kończy. Aktorka ze spotu PiS nie jest w stanie podać rysopisu sprawców i pomóc w sporządzeniu ich portretów pamięciowych. Policja ma z nią prawdziwy kłopot, bo Cugier-Kotka nie przedstawiła też dokumentów z obdukcji lekarskiej.
- Cugier-Kotka: Wieczorem piłam szampana
- "Przyjdzie Kurski, muśnie obolałe kolano"
- Kurski zapyta Tuska o Cugier-Kotkę
- Cugier-Kotka: Nie zostałam pobita
- Anna Cugier-Kotka mówi, że zamilknie
- Cugier-Kotka pokazała policji obdukcję
- Nowak: Cugier-Kotka jest niewiarygodna
- Cugier-Kotka donosi policji na dziennikarzy
- Cugier-Kotka zbada się wykrywaczem kłamstw?
- Policja nie wierzy Cugier-Kotce
- Kurski: Spytamy Tuska o pobicie i włamania
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 0°C max. 23°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Do nowych informacji w sprawie rzekomego pobicia bohaterki spotów PiS Anny Cugier-Kotki dotarli dziennikarze serwisu policyjni.pl.
"Policja nie dostała dotychczas od aktorki dokumentu z obdukcji, choć już kilka dni temu zapewniała ona, że obdukcję zrobiła" - czytamy na portalu. Kobieta nie pomogła tez w sporządzeniu portretów pamięciowych sprawców. Twierdzi, że nie zapamiętała ich wyglądu. Pamięta jednak wyzwiska, którymi ją obrzucono. Jeden z mężczyzn miał do niej powiedzieć: "Możesz mnie w d... pocałować, sprzedajna dzi... PiS-u"
Do pobicia miało dojść, gdy aktorka wyszła do miejscowego sklepu na warszawskiej Pradze. Według aktorki, policja nie chciała przyjąć od niej
zgłoszenia. Potem okazało się, że to ona nie dopełniła wszystkich formalności.
Patrol, który przyjechał na jej wezwanie zajmował się łapaniem przestępców a nie przyjmowaniem zgłoszeń o pobiciu. Aktorka powinna to zrobić sama, na komendzie policji. Nie poszła
jednak na nią. W końcu to policjanci przyjechali do jej domu, żeby mogła zgłosić przestępstwo.
>>>Cugier-Kotka: Nie zostałam pobita
W ubiegłym tygodniu aktorka zaskoczyła wszystkich, gdy oświadczyła w Suprestacji, że nie została pobita. Gdy DZIENNIK i inne portale zacytowały tę wypowiedź, zagroziła oddaniem
sprawy do sądu, ale tylko przeciw DZIENNIKOWI. Stwierdziła bowiem, że wyrwaliśmy jej słowa z kontekstu. Co ciekawe, umieściliśmy w sieci jej całą wypowiedź z materiału opublikowanego w
Superstacji.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!