Dziennik.plPolityka

Środa, 15 lutego 2012

Imieniny: Faustyna, Jowity, Georginy

Lider SLD palił skręta... "na Clintona"

2009-06-18 | Ostatnia aktualizacja: 01:33 | Komentarze: 0 | skomentuj
Napieralski palił skręta "na Clintona"

Napieralski palił skręta "na Clintona" Fot. Marcin Kalinski / Inne

Do palenia marihuany przyznał się już premier Donald Tusk. Teraz w jego ślady poszedł lider SLD Grzegorz Napieralski. Ujawnił, że zaszedł do coffee shopu w Amsterdamie. Tam zapalił skręta, ale "na Clintona". Czyli… nie zaciągał się.

Pogoda

POLSKA

Środa 2012-02-15

temp. min -14°C max. 3°C
opady: umiarkowane opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

"Byłem kiedyś z wizytą w Holandii, gdzie przyglądałem się kampanii wyborczej. Oprócz oficjalnych spotkań zwiedzaliśmy też Amsterdam. Jedną z atrakcji były oczywiście coffee shopy. Nasz gospodarz kupił tam coś, pokazał, zapalił i nawet dał spróbować" - powiedział Grzegorz Napieralski w wywiadzie dla "Wprost Light".

>>> Donald Tusk ostrzega: Narkotyki to zło

Ale zaraz zastrzega, że się nie zaciągał. "Co ja z tego miałem? Nawet nie umiem zaciągnąć się R1, najlżejszym papierosem, a co dopiero skrętem. Naprawdę, mam autentyczny wstręt do papierosów. Nikt w rodzinie u mnie nie palił i ja zapachu tytoniu nie cierpię. Po prostu nie umiem się zaciągać" - podkreślił.

Dodał też. że z używek najbardziej poważa alkohol, ale nie lubi dużo pić. "Jak są jakieś imieniny, to, owszem, lubię się napić, ale najchętniej wytrawnego czerwonego wina. Lubię tokaja i wina mołdawskie, do tego najlepiej ser i winogrona. Na drugim miejscu u mnie jest czysta biała wódka. W kieliszkach i nigdy pod śledzia" - podkreślił.

W ubiegłym roku do palenia trawki przyznał się premier Donald Tusk. "Życie w hotelach robotniczych i ten typ pracy nie sprzyjają lekturom Platona. Do tego sąsiedztwo elektryków w pokoju obok, których nigdy przez te kilka miesięcy nie widziałem trzeźwych" - mówił książce "Donald Tusk. Droga do władzy". "Jednym słowem: palił pan, ale się nie zaciągał? - dopytywali się dziennikarza. "W życiu nie użyłbym tej obłudnej clintonowskiej formuły, ale naprawdę nie ma o czym mówić".

PC
Źródło: Dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Wiadomości Polityczne

    Walentynki w
Dziennik.pl Walentynki w Dziennik.pl
    «