- dopadamy parlamentarzystę z koleżanką.
- broni się poseł. Nie wierzymy. Sejmowe korytarze pełne są wspomnień po spotkaniach, które nie miały się prawa zdarzyć. I polityków, którzy na trybunie lub w mediach skaczą sobie do oczu, by po chwili jak skończy się nagranie odejść przyjaźnie gawędząc.
Poseł widząc wyraz niedowierzania na naszych twarzach, zaczyna się tłumaczyć:
- zaczyna. "Od Gosiewskiego, Kaczyńskiego?" - przerywamy wietrząc koalicyjno-opozycyjny spisek. W PO jest Paweł Suski i jego korespondencja cały czas trafia do mnie. I ją tu odnoszę" - wyjaśnia. "Ostatnio dostałem zaproszenia na przyjęcie w ambasadzie, ale kiedy je otworzyłem okazało się że to do posła PO" - dodaje. Rzeczywiście o jeszcze mało kto słyszał. Podobnie jak o czy . Oprócz ich wyborców, którym wystarczyło samo słynne nazwisko.
Tak było ostatnio na Mazowszu w eurowyborach. Posłanka dzięki nazwisku wygrała w cuglach z wojewodą mazowieckim. - opowiada poseł Suski, który jest z Radomia. On sam na pomyłkę w nazwisku nie może narzekać, najwyżej nie poszedł na raut w ambasadzie, a wojewoda mazowiecki zmarnował urlop na kampanie i jeszcze nie ma mandatu.