Schetyna: Palikot był w szoku
Śledztwo w sprawie finansowania kampanii wyborczej Janusza Palikota wyraźnie wyprowadziło z równowagi lubelskiego posła PO. Przyznaje to sam wicepremier Grzegorz Schetyna. Polityk zdradza DZIENNIKOWI, że Palikot "był w szoku i pytał dlaczego", gdy dowiedział się o postępowaniu.
- Palikot: Ratujcie Palikota!
- Schetyna przegrał z Palikotem
- Komorowski: Palikota ochrzaniamy wspólnie
- Politycy wyśmiewają książkę Palikota
- Tandem Tusk-Schetyna dobija targu
- "Schetyna to ani Doda, ani Mandaryna"
- Rusza proces Schetyna kontra Ziobro
- "Niech będzie prezydentem jeszcze 15 lat"
- Schetynie pozostała ustrojowa rewolucja
- Dlaczego Tusk nie odda władzy w PO?
- Palikot: Niech Schetyna lepiej nie żartuje
- Zaskakujący wynik sondażu: Kto po Tusku?
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 0°C max. 23°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Anna Wojciechowska, Michał Karnowski: Jest pan prowokatorem?
Grzegorz Schetyna: Nie.
Ale prowokował pan ostatnio?
Tak.
Kogo? Po co?
To była spontaniczna reakcja. Nie sądziłem, że wywoła aż taką burzę. Ale też myślę, że ta prowokacja była potrzebna. Miałem wrażenie, że wielu w Platformie uznało, po tak wysokim
zwycięstwie w wyborach do Parlamentu Europejskiego, że teraz to już tylko trzeba dzielić kolejne zwycięstwa. A to nieprawda. I to miał być sygnał do ludzi PO, że Platforma jest tak dużym
projektem, tak poważnym, że jej przyszłość zależy od wielu ludzi i wielu zdarzeń. Nie może być decyzją jednoosobową, ale nie może być też dziełem przypadku.
Chciał pan ostrzec tych, którzy już dzielą skórę na niedźwiedziu?
Tak, tych, którzy już dziś wybierają premierów, przewodniczących i uważają, że mają świetne pomysły. A robią to nieodpowiedzialnie, bo myślą o sobie, a nie o całym projekcie. Trzeba
dbać o odpowiedzialność zachowań.
A więc prosty sygnał do aspirantów - chłopaki, spokojniej?
Tak to można ująć. To Donald Tusk jest ojcem Platformy, tego wielkiego, udanego projektu. I premier, i ja wiemy, że najgorsze, co się nam teraz może przydarzyć, to powszechne, także w PO,
przekonanie, że jest świetnie i będzie jeszcze lepiej. Że już wygraliśmy kolejne wybory samorządowe, a potem prezydenckie i jedyny problem, jaki mamy, to ustalenie, kto po Donaldzie Tusku
będzie rządził partią. To byłoby i złe, i nieodpowiedzialne. W polityce nic nie jest dane raz na zawsze. Sondaże nie wygrywają wyborów.
Ale przecież wygraliście?
Tak, największa wygrana w historii polskich wyborów. Ale to nie oznacza zgody na usypianie. Platformę trzeba cały czas budzić, trzeba mobilizować do pracy.
Spekulacje, co po Tusku, są też jednak uzasadnione, bo nie ma co ukrywać, że Platforma dziś opiera się przede wszystkim na nim. Po jego przeprowadzce do pałacu może się zacząć walka
o schedę i wszystko może się posypać.
To prawda, jest taka obawa, jest takie ryzyko. Ale jeśli ktoś ten spór zaczyna teraz, trzy dni po wyborach do Parlamentu Europejskiego i półtora roku przed wyborami prezydenckimi, to obiektywnie
szkodzi Platformie.
A kto zaczynał?
Są tacy, którzy już dzisiaj wybierają premierów w PO. A Platforma dzisiaj tego nie potrzebuje.
A czego potrzebuje?
Audytu i remanentu po wyborach. Jesteśmy silni w wielu regionach, ale są też takie, w których jest nieco gorzej. Trzeba to wyeliminować i przygotować się do kolejnego starcia, absolutnie
kluczowego. Bo Platformę cały czas trzeba poprawiać. Niejedna partia była już wielka i upadała, bo uwierzyła w swoją wielkość.
Była prowokacja. Była i odpowiedź. "Niech Schetyna z Tuskiem przestaną żartować" - zbył pana refleksje Janusz Palikot.
Jakoś tak przez zęby to powiedział. Nie jestem pewien, czy naprawdę potraktował to jako żart.
A nie sądzi pan, że on już robi sobie z was żarty?
Nie, raczej nie. Taką sobie po prostu wybrał rolę w polityce. Takiego wesołka, który teraz uznał, iż zostanie poważnym politykiem. I ma do tego prawo.
A pan z premierem Tuskiem go uwiarygodniacie jako poważnego polityka. Może obrażać, wywodzić insynuacje pod pana adresem, ojca chrzestnego Platformy.
Wolę określenie "stryj". (śmiech)
No więc stryj musi nagle rywalizować o schedę po premierze Tusku z aspirantem Januszem Palikotem, choć tuż po wyborach 2007 roku dla wszystkich było jasne, że to pan będzie następcą
Tuska. Palikot rzuca się panu do gardła i panu z tym dobrze?
Nie, on kilka miesięcy temu powiedział już, że chce walczyć o przywództwo PO. I ma prawo, bo Platforma to żywa partia. To demokratyczny organizm i każdy ma prawo zabiegać o jej poparcie.
Decydują w niej ludzie. A ja uwielbiam wygrywać.
Chce być pan następcą premiera Tuska na stanowisku szefa rządu?
Jestem zwolennikiem gry zespołowej.
Mógłby pan być premierem?
To byłby zaszczyt, podobnie jak bycie szefem Platformy.
A co by pan wolał?
Naprawdę dziś o tym nie myślę i nie wiem. Słowo honoru. A to dlatego, że nie wiem, jaki będzie najlepszy dla PO wariant za 15 miesięcy, jakie będzie miejsce Bronisława Komorowskiego, Hanny
Gronkiewicz-Waltz, Jerzego Buzka, Zbigniewa Chlebowskiego, Radka Sikorskiego czy Janusz Palikota, gdzie my wszyscy będziemy jako Platforma. Ale wiem jedno, że tylko wszyscy razem jesteśmy w stanie
podjąć wspólną decyzję, co robić, by projekt pod tytułem Platforma wygrał te wybory za 15 miesięcy, a następnie wybory parlamentarne.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!