Polityk PiS: Garnitury kupuję w Ameryce
Wyznanie Pawła Poncyljusza wcale nie świadczy o jego rozrzutności. Wręcz przeciwnie. "Garnitury zazwyczaj kupuję sobie sam, na ogół podczas wyjazdów do USA, bo w Polsce trudno dostać mój rozmiar i jest dużo drożej" – mówi poseł Paweł Poncyljusz z PiS.
- Znamy nowy cel Jarosława Kaczyńskiego
- Sonda: PO zwyciężyła. Na atrakcyjność
- Oto tajemnice kandydatów do Brukseli
- Poseł PiS wysłany na praktyki do szkoły
- Poncyliusz: Raport? Papier wiele zniesie
- Poseł PiS kręci filmy... o sobie
- Koniec hegemonii Kaczyńskiego w PiS
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Jest jednym z lepiej ubranych posłów PiS. Okazuje się przy tym, że na swoje garnitury wcale nie wydaje fortuny. Kupuje ubrania w Stanach, bo jest oszczędny. Zarzucić można mu jednak to, że nie chodzi zbyt często w garniturach polskich.
>>>Poseł PiS wysłany na praktyki do szkoły
Jak twierdzi sam poseł, nie przywiązuje znaczenia do marki, tylko do jakości. Kupuje to, co jest dostępne w jego rozmiarze i w rozsądnej cenie. Oznacza to, że zakupy robi najczęściej w outletach, bo jak mówi jest "jedynym żywicielem dość licznej rodziny".
Zignorował kiedyś garnitur Kenzo za 600 dolarów, bo był gładki, a on woli z fakturą i wybrał jego zdaniem ciekawszy za 200 dolarów. "Nie pijam zbyt wiele alkoholu, więc na urodziny czy imieniny zamiast butelki znajomi często przynoszą mi krawat" - mówi poseł w wywiadzie dla "Wprost Light"”.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!