Marcinkiewicz ściągnął pecha na siatkarzy
Czy Kazimierz Marcinkiewicz przynosi już tylko pecha? Czy to właśnie on pogrążył siatkarzy walczących o finał Ligi Światowej? Były premier był na spotkaniu z Brazylią, założył nawet biało-czerwony kapelusz, ale... niezbyt ochoczo kibicował naszym. Bo wolał przytulać się do Isabel.
- Marcinkiewicz tęskni za SMS-ami od Tuska
- "Kwaśniewski był lepszy od Kaczyńskiego"
- Marcinkiewicz do prezydenta: Bądź odważny
- Marcinkiewicz o Isabel nie mówi ani słowa
- Wpadki z "lengłidżem" polskich polityków
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Żeby zaimponować młodziutkiej kochance, Kazimierz Marcinkiewicz zabrał ją na mecz siatkówki. W śmiesznym kapeluszu na głowie udawał, że kibicuje polskiej drużynie. Niestety, były premier przyniósł naszym pecha, bo przegrali z Brazylią aż 0:3"- pisze Super Express".
>>> Marcinkiewicz o Isabel nie mówi ani słowa
Gazeta podkreśla, że dopóki siatkarze nie wiedzieli, że ogląda ich Marcinkiewicz grali znośnie. "Dopiero, kiedy spiker oficjalnie przywitał byłego premiera, stracili resztki wigoru i w trzecim secie byli już wręcz tragiczni" - podkreśla gazeta.
Czy były premier kibicował biało-czerwonym walczącym o finał Ligi Światowej? Nie bardzo. "Od początku meczu widać było, że Marcinkiewicza nic nie obchodzi, co dzieje się na boisku. Zamiast na piłkę bez przerwy gapił się... w swoją Isabel. Co kilka minut szeptał jej coś do ucha i głupkowato się uśmiechał. Ona momentami wyglądała na poirytowaną zachowaniem kochanka" - pisze "Super Express".






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!