Jacek Kurski przestraszył się sądu
Jacek Kurski, jeden z najtwardszych polityków PiS, nie zdecydował się na sądową batalię z sopockimi radnymi. Poszedł na ugodę i nie czekając na wyrok wyraził "ubolewanie" za stwierdzenie, że Sopot jest "prywatnym folwarkiem ludzi całkowicie uzależnionych od Jacka Karnowskiego".
- Jacek Kurski chce być prezydentem
- Kurski prezydentem? Nie ma szans
- Zobacz, jak Kurski szpanuje angielskim
- Kurski chciał procesu. I będzie go miał
- Kaczyński utarł nosa Kurskiemu
- Kurski: Znokautowaliśmy wszystkich
- Kurski kupił sernik i pożegnał się z Sejmem
- Zaczął się proces Kurskiego "za kłamstwo"
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Negocjacje w sprawie ugody trwały kilkanaście minut. "Jestem bardzo ustępliwy i łagodny" - mówił przed salą sądową Jacek Kurski.
>>> Kaczyński utarł nosa Kurskiemu
Gdy ugodę już zawarto, nowo wybrany europoseł przed sądem i dziennikarzami przyznał: "Chciałbym wyrazić głębokie ubolewanie, jeśli ktokolwiek poczuł się dotknięty moją wypowiedzą. Nie było moją intencją obrażenie kogokolwiek z Państwa".
Jaka jest różnica między ubolewam a przeproszeniem? Słowo <przepraszam> oznacza porażkę i zwycięstwo jednej ze stron, a słowo <ubolewam> remis i ugodę" - dodał już po wyjściu z sali sądowej.
Ale radni z Sopotu są zadowoleni. "W układzie języka pana Jacka Kurskiego <ubolewam> to więcej niż przeproszenie" - mówi radny Leszek Orski. To jednak pyrrusowe zwycięstwo: za usłyszenie słów <ubolewam> radni zapłacą ponad 3 tys. złotych kosztów sądowych.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!