Prokuratorzy nie chcą przesłuchać prezydenta
Lech Kaczyński nie zostanie przesłuchany przez prokuratorów w sprawie gruzińskiego incydentu. Śledczy przeanalizują za to wywiady prezydenta, których udzielił już po ostrzelaniu konwoju samochodów, w którym jechał. Do incydentu doszło w listopadzie ubiegłego roku
- Tusk: Prezydent ma słuchać BOR!
- Premier chce raportu o strzelaninie w Gruzji
- "Kaczyński, mały piroman, dał się wkręcić"
- Gdyby trafili prezydenta, BOR byłby bezsilny
- PiS: Marszałek Sejmu nie szanuje prezydenta
- Kwaśniewski: To była niedobra misja prezydenta
- Prezydent bez ochrony
- Prezydent: Nie jestem przedszkolanką
- Komorowski: Nie żałuję słów o Gruzji
- Kwaśniewski: Kaczyński zbyt szarżuje
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -14°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Prezydent Lech Kaczyński nie był na razie przesłuchiwany i w najbliższym czasie taka czynność nie jest planowana. Prokurator prowadzący śledztwo wystąpi bądź już wystąpił o nagrania dźwiękowe wywiadów uczestników incydentu w Gruzji" - powiedział Radosław Skiba z warszawskiej prokuratury okręgowej TVP Info.
>>> Komorowski: Nie żałuję słów o Gruzji
Śledczy od listopada ubiegłego roku badają sprawę incydentu gruzińskiego. Kilka miesięcy zajęło sprowadzenie do prokuratury dokumentów dotyczących specjalnych procedur bezpieczeństwa, a także raportów służb specjalnych.
W niedzielę 23 listopada 2008 roku w pobliżu granicy gruzińsko-osetyjskiej nieznani sprawcy oddali kilka strzałów w pobliżu konwoju, którym jechali prezydenci Lech Kaczyński oraz Micheil Saakaszwili. Nikomu nic się nie stało.
Jeszcze w Tbilisi prezydent Lech Kaczyński mówił, że nie wyklucza, iż strzelali rosyjscy żołnierze. Ministerstwo Spraw Zagranicznych Rosji natychmiast temu zaprzeczyło i określiło incydent jako "gruzińską prowokację".
>>> Gdyby trafili prezydenta, BOR byłby bezsilny
Później okazało się, że gdy w pobliżu Lecha Kaczyńskiego padły strzały, oficerowie BOR byli 300 metrów za nim. To nie jedyna wpadka służb zabezpieczających wczorajszą wizytę prezydenta w Gruzji. Gdy kolumna limuzyn jechała po szosie, ochrona pozwoliła, by wyprzedził ją pojazd z dziennikarzami.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!