Farfał chce zwolnić ponad pół tysiąca ludzi
To już nie jest szukanie oszczędności, ale cięcia niemal na ślepo. Szef TVP Piotr Farfał przyznał na wewnętrznym zebraniu, że finanse firmy są w rozkładzie. Zapowiedział, że pięćset już wytypowanych do zwolnienia osób to za mało. A ci, którzy uratują swoje posady, mają mniej zarabiać.
- Apel do Farfała w obronie zdjętego programu
- Prezes TVP żyje w luksusie, choć nie pracuje
- Telewizja Polska utrudnia gejom leczenie
- Bugaj: Rostowski to arogant
- Kołodko o Tusku: To finansowy impotent
- Rządy miłości i rządy neonazisty
- TVP rządzi dwóch prezesów. Chaos trwa
- Farfał jest nadal prezesem TVP?
- Schetyna: To wszystko przez PiS
- Nie chcieli prezydenta w TVP
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Sytuacja finansowa TVP jest fatalna. Wczoraj poinformował o tym Piotr Farfał swoich dyrektorów na kolegium spółki. "Musimy ciąć, ciąć i jeszcze raz ciąć. I co najgorsze po programie" - opowiada jeden z dyrektorów. Prezes TVP poinformował bowiem, że budżet przeznaczony na program, który wynosi ok. 1,1 mld zł, zostanie obcięty. Pod znakiem zapytania stanął na przykład pakiet filmów, które miała kupić TVP. Ta informacja nie została dobrze przyjęta przez osoby, które zajmują się układaniem programu. Padły słowa o misji TVP. "Prezes powiedział, że on misję owszem popiera, ale chyba wiemy, w jakich warunkach funkcjonujemy" - mówi nasz rozmówca.
>>>W TVP znowu zawiesili zawieszonego prezesa
Do produkcji mają zostać skierowane tylko te programy, które zarabiają na siebie. Do tej grupy nie zalicza się prawie żaden program publicystyczny. Na jesieni mają zacząć się obniżki pensji. Mowa była także o zwolnieniach. "Usłyszeliśmy, że grupa 500 osób, które zostały wytypowane do zwolnień, to za mało. Musimy szukać dalej" - mówi menedżer z Woronicza.
Minister skarbu zwołał walne zgromadzenie akcjonariuszy TVP i Polskiego Radia. Miało ono zakończyć kadencje rad nadzorczych mediów publicznych, zdominowanych przez PiS, LPR i Samoobronę. Tak się jednak nie stało, bo Aleksander Grad ogłosił 30-dniową przerwę. To oznacza, że we władzach mediów publicznych jeszcze przez kilka tygodni nic się nie zmieni.
Jak poinformowało Ministerstwo Skarbu, oficjalnym powodem tej decyzji jest kontrola skarbowa, która została przeprowadzona na Woronicza. Grad chce się zapoznać z jej wynikami, zanim podejmie decyzje, czy udzielić absolutorium władzom telewizji publicznej. W przypadku Polskiego Radia chodzi o kontrolę Państwowej Inspekcji Pracy i wyniki audytu.
Co to w praktyce oznacza? TVP i PR groziło, że obie spółki zostałyby bez rad nadzorczych, KRRiT nie jest bowiem w stanie, z powodu politycznego pata, wybrać nowego składu. A w takim przypadku Piotr Farfał telewizją rządziłby sam. Niewykluczone, że minister wystąpiłby do sądu o wyznaczenie dla telewizji kuratora. Przedłużenie kadencji oznacza, że rada nadzorcza zbierze się w lipcu jeszcze przynajmniej dwa razy. Już w piątek odbędzie się posiedzenie, na którym głosowane po raz kolejny będą wnioski o zawieszenie Farfała i odwieszenie Andrzeja Urbańskiego, Sławomira Siwka i Marcina Bochenka. Jest jeszcze polityczny aspekt tej decyzji: 30 lipca PO będzie już wiedziała, jaką decyzję podjął w sprawie ustawy medialnej prezydent.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!