Zaczyna się prawdziwa walka o Buzka
Jerzy Buzek jutro będzie oficjalnym kandydatem Europejskiej Partii Ludowej na szefa europarlamentu. Konkurentów już nie ma. Wczoraj z rywalizacji z nim wycofał się Włoch Mario Mauro. Ale żeby Buzek został przewodniczącym PE, chadekom potrzeba jeszcze głosów albo socjalistów, albo liberałów i małych frakcji. A z tym ciągle mają problem.
- Buzek. Całkiem udany bohater z przypadku
- Buzek liderem bez politycznych awantur
- Cena za Buzka może być bardzo wysoka
- "Buzek jest słaby i pod wpływem Niemiec"
- Buzek dzieli się fotelem w europarlamencie
- "Tusk bardzo pomógł, ale kampania trwa"
- Kłopotek stawia szampana, że Buzek przegra
- Arogancki Berlusconi przegrywa
- Gra o fotel trwa, ale Buzek bliżej zwycięstwa
- Buzek już oficjalnym kandydatem na szefa PE
- Buzek coraz dalej od stołka w Brukseli
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Sytuacja Buzka na tydzień przed głosowaniem w europarlamencie wygląda znakomicie. Jest jedynym kandydatem frakcji EPP. Jego włoski rywal w niedzielę wycofał się "w interesie jedności frakcji". Wieczorem miał w tej sprawie zabrać głos jej szef Joseph Daul. "To bardzo dobra wiadomość. Przewaga naszego kandydata zyskała potwierdzenie" - mówił nam Jacek Saryusz-Wolski chwilę po tym, jak pojawiła się informacja o rezygnacji Mauro.
>>> "Tusk bardzo pomógł, ale kampania trwa"
Szef polskiej delegacji podkreślał, że na razie nie wiadomo, jakich rekompensat oczekują Włosi. Nieoficjalnie mówiło się o tym, że chcieliby stanowiska szefa unijnej dyplomacji dla Franco Frattiniego. Sam Mauro ma zostać szefem komisji ds. zagranicznych w europarlamencie. To oznacza, że nie przypadnie ona Saryuszowi-Wolskiemu.
Rząd jednak cieszy się z sukcesu: "Wysiłki nasze i partnerów z EPP prowadziły do tego, by uniknąć głosowania. To bardzo dobra decyzja Włochów podyktowana odpowiedzialnością za jedność frakcji" - mówi nam rzecznik rządu Paweł Graś. Mikołaj Dowgielewicz, szef UKIE dodaje: "To wynik kilkumiesięcznej kampanii Donalda Tuska i dowód rosnącej roli Polski w Unii".
Jednak jutrzejsze głosowanie to jeszcze nie koniec walki o Buzka. "Sytuacja nie wygląda już tak dobrze na poziomie całego parlamentu" - przyznaje Saryusz-Wolski.
>>> Kłopotek stawia szampana, że Buzek przegra
Dlaczego? Na razie chadecy wciąż nie mogą porozumieć się z socjalistami. To oni mieliby objąć szefostwo europarlamentu po połowie kadencji, Buzka miałby wtedy zastąpić Martin Schulz, lider socjalistów. Ale takie rozdanie opierało się na założeniu, że szefem komisji europejskiej na kolejną kadencję będzie Jose Manuel Barroso. A na to socjaliści zgodzić się nie chcą. Jak pisaliśmy w piątek, chadecy przyjęli zaś strategię: No Barroso, no Schulz, co oznacza pat.
Na razie przesunięto decyzję o wyborze Barroso na jesień. Ogłosił to Fredrik Reinfeldt, premier Szwecji, po rozmowach, które odbyły się w piątek w Sztokholmie. Ale jak wynika z naszych informacji, jutro do stolicy Szwecji ponownie zjadą się szefowie frakcji. Daul, Schulz i Guy Verhofstadt, lider europejskich liberałów. Będą prowadzić rozmowy ostatniej szansy na temat unijnych układanek personalnych. W kuluarach coraz częściej pojawia się taki scenariusz: socjaliści zgodzą się, żeby szefem komisji europejskiej został chadek, ale nie Barroso. Padają nazwiska Jana Petera Balkenendego czy Jeana-Clauda Junckera. Tyle że upór socjalistów jest interpretowany jeszcze inaczej. "To może być wist Angeli Merkel, która chce osłabić pozycję Sarkozy’ego" - mówi jeden z unijnych dyplomatów. Według nieoficjalnych informacji Sarkozy wynegocjował już z Barroso dobrą tekę i większy wpływ Francuzów na politykę unijną. 9 lipca prezydium PE rozstrzygnie, kiedy będzie głosowanie w sprawie wyboru szefa komisji.
>>> Buzek ma wielką szansę. Musimy mu pomóc
Jak te skomplikowane europejskie układanki mogą przełożyć się na polskie ambicje? "Na razie ciągle nie wiadomo, jaką większością wybierzemy Buzka" - mówi Saryusz-Wolski. Jeśli nie uda się z socjalistami, to chadecy mogą porozumieć się z liberałami. Ale to jeszcze nie da im większości. Najgorszy z możliwych scenariuszy to porozumienie wszystkich przeciw chadekom. Wtedy stanowisko szefa PE mogą podzielić między sobą socjaliści i liberałowie.
Ale minister Dowgielewicz taki scenariusz uznaje za niemal nieprawdopodobny. Sam jest spokojny o wynik głosowania. "Jest jeszcze margines niepewności. Chadekom brakuje 100 głosów, ale poparcie dla Buzka w innych frakcjach jest duże. Myślę, że znajdzie się rozwiązanie. Schulz też będzie zainteresowany, żeby się dogadać, bo sam chce być szefem PE" - przekonuje szef UKiE.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!