Grozi nam podwyższenie składki zdrowotnej
Narodowy Fundusz Zdrowia głębiej sięgnie do naszych kieszeni - bo nie ma pieniędzy na nasze leczenie. Szef NFZ Jacek Paszkiewicz zapowiedział, że wystąpi do ministrów finansów i zdrowia o podniesienia składki na ubezpieczenie zdrowotne. "Ta decyzja, jak cały NFZ, jest ekonomicznie pozbawiona sensu" - mówi DZIENNIKOWI ekonomista Robert Gwiazdowski.
- Tuska ani widu, ani słychu. Prezydent czeka
- Państwowe szpitale będą leczyć prywatnie
- Rząd znów chce sięgnąć do naszej kieszeni?
- Jeszcze mniej przeszczepów. Przez Tuska
- W kasie państwa zabraknie jeszcze więcej?
- Plan B ma ocalić kulejącą służbę zdrowia
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Szef NFZ Jacek Paszkiewicz chce podnieść składkę na ubezpieczenie zdrowotne o 0,25 proc. Według niego ta "niewielka" podwyżka dałaby Funduszowi dodatkowe 1,5 mld złotych. "Pozwoli to na utrzymanie stanu finansowego na poziomie nie niższym niż dotychczas" - tłumaczy.
Paszkiewicz zapowiedział, że o podniesienie składki zaapeluje w najbliższym czasie do ministrów finansów i zdrowia. Zmiana miał by wejść w życie w 2011 roku.
>>>NFZ tnie kontrakty. Będzie coraz gorzej
Na pomyśle podniesienie składki ubezpieczeniowej suchej nitk nie zostawia Robert Gwiazdowski, ekonomista z Centrum im. Adama Smitha. "W obecnej sytuacji ekonomicznej takie decyzje są nie do pomyślenia" - powiedział nam.
Dlaczego? "Koszty podniesienia tej składki odczują przede wszystkim pracodawcy, którzy je opłacają. To może się przyczynić do wzrostu bezrobocia, bo utrzymanie pracownika będzie jeszcze droższe" - wyjaśnia.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!