Dziennik.plPolityka

Niedziela, 27 maja 2012

Imieniny: Jana, Juliusza, Radowita

PiS: Porażka Kamińskiego to wina PO

2009-07-15 | Ostatnia aktualizacja: 02:28 | Komentarze: 0 | skomentuj
PiS: Porażka Kamińskiego to wina PO

PiS: Porażka Kamińskiego to wina PO Fot. PIOTR KOWALCZYK / Inne

PiS znalazło winnego porażki Michała Kamińskiego, który nie został wybrany na stanowisko wiceszefa europarlamentu. Czyja to wina? Oczywiście PO. "My głosowaliśmy na wszystkich Polaków. A oni co? Kamińskiego skreślali" - powiedział DZIENNIKOWI jeden z deputowanych PiS.

Pogoda

POLSKA

Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Jednak część eurodeputowanych PiS sprawę widzi zupełnie inaczej. "Michał z Adamem są mistrzami odwracania kota ogonem. No więc odwracają, a co mają robić?" - usłyszeliśmy od jednego z polityków Prawa i Sprawiedliwości nieprzychylnych duetowi Kamiński - Bielan.

>>>Kamiński przegrał przez rasizm i homofobię

Oficjalnie jednak europarlamentarzyści partii Jarosława Kaczyńskiego jak jeden mąż mówią: porażkę przekuliśmy w sukces. Zapewniają też, że frakcja nie miała nic wspólnego z przegraną Kamińskiego i zrzucają winę na eurodeputowanych PO. "My głosowaliśmy na wszystkich Polaków. Poparliśmy Buzka i poprzemy każdego innego kandydata z Polski na jakiekolwiek stanowisko. A oni co? Kamińskiego skreślali" - mówi nam jeden z prominentnych deputowanych.

Inni mówią nawet o tym, że kontrkandydat Kamińskiego był zachęcony do sprzeciwienia się własnej frakcji właśnie przez polityków EPP, a przede wszystkim Platformy. "Chcieli rozbić naszą grupę, ale się przeliczyli. Brytyjczycy mają kaca po tym, co się stało, a to sprawia, że nasza pozycja wewnątrz frakcji jest w tej chwili dużo mocniejsza".

Sam Kamiński zapewnia, że do PO żalu nie ma. "Wiem, że wielu posłów Platformy na mnie głosowało. Nie powinniśmy zbyt mocno przenosić politycznych sporów z polskiego parlamentu na grunt europejski" - zapewnia i dodaje, że funkcja szefa frakcji podoba mu się dużo bardziej - "Bycie jednym z pięciu szefów frakcji jest dużym osiągnięciem dla mnie osobiście i ważnym momentem dla Polski" - przekonuje.

Skora funkcja wiceszefa parlamentu jest tak mało prestiżowa, to dlaczego się o nią w ogóle ubiegał? Na to pytanie Kamiński nie potrafi jednoznacznie opowiedzieć. "Każdy kto się zna na parlamencie, wie dobrze, że bycie szefem frakcji jest dużo ważniejszą rzeczą niż wiceprzewodniczącym" - powtarza w koło.

Takiego stawiania sprawy nie rozumieją przedstawiciele PiS w polskim parlamencie. "Kamiński z Bielanem prezentowali powstanie frakcji jako swój wielki sukces. Nazywali się nawet jej ojcami i zapewniali, że czeka ją wspaniała przyszłość, a teraz co? To już nie frakcja, tylko jakaś frakcyjka, w której na dyscyplinę nie ma co liczyć" - nie kryje rozczarowania jeden z członków komitetu politycznego PiS. I dodaje, że to, co stało się we wtorek, ośmiesza partię w oczach wyborców.

Kamiński przegrał wybory na stanowisko wiceprzewodniczącego europarlamentu z frakcyjnym kolegą. Własną kandydaturę samodzielnie wysunął Brytyjczyk Edward McMillan-Scott i pokonał Polaka w głosowaniu. Za niepodporządkowanie się decyzji frakcji, która ustaliła, że jedynym kandydatem na to stanowisko będzie Kamiński, Brytyjczyk został już wyrzucony z grona Konserwatystów. To jednak oznacza, że frakcja będzie miała teraz 54 eurodeputowanych i będzie już nie czwartą, a dopiero piątą siłą parlamentu.

Marcin Graczyk
Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Wiadomości Polityczne

    «