Katolicy z USA będą promować u nas aborcje
Członkowie amerykańskiej organizacji Katolicy na rzecz Wyboru będą we wrześniu promować w Polsce aborcję i antykoncepcję – podaliśmy w sobotnim DZIENNIKU. Informacja ta wywołała kontrowersje. Czy można uważać się za katolika i głosić poglądy skrajnie sprzeczne z nauczaniem Kościoła?
- Skazany za aborcję bada ludzi prezydenta
- "Słowa Rydzyka obraziły całą Polskę"
- Szefem TVP zostanie ulubieniec biskupów?
- Nie ufamy papieżowi. Proboszczowi też
- Abp Głódź: SLD to oddech Lenina
- Jan Paweł II na okładce książki o aborcji
- Portugalia za antykoncepcją i aborcją
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
BOGUMIŁ ŁOZIŃSKI: Katolicy na rzecz Wyboru głoszą tezy sprzeczne z nauczaniem Kościoła w sprawie aborcji czy antykoncepcji. Czy powinni określać się jako katolicy?
O. DARIUSZ KOWALCZYK: Członkowie tej organizacji nie powinni występować jako katolicy. W Kościele jest duży pluralizm, mieszczą się w nim osoby mające na wiele spraw różne poglądy,
jednak jest pewien zakres nauczania, który nie może być dowolny. Bycie katolikiem oznacza przyjęcie nauczania Kościoła, a także posłuszeństwo wobec orzeczeń Urzędu Nauczycielskiego
Kościoła, który ma głos decydujący w sprawach doktryny i moralności. Dlatego to, co robią Katolicy na rzecz wyboru, jest nie tylko nieuczciwe i irytujące, ale wręcz nielogiczne. Jeśli w
zasadniczych sprawach mają inne poglądy niż Kościół katolicki, to powinni z niego odejść. Tymczasem oni stawiają się w roli papieża i sami chcą określać swoją wiarę. Jezus Chrystus
wyznaczył do określania przekazu wiary biskupów z papieżem i tak jest w Kościele katolickim od ponad dwóch tysięcy lat. Dlatego członkowie tej organizacji powinni występować we własnym
imieniu, a nie katolików.
Ale oni twierdzą, że są katolikami, tyle że chcą zmienić Kościół od wewnątrz, wprowadzić nowe zasady.
Choć Kościół nie jest partią, posłużę się tu pewną analogią. Wyobraźmy sobie, że do jakiejś partii zapisuje się grupa osób, która początkowo milczy, ale po pewnym czasie zaczyna
głosić poglądy sprzeczne z szefem tego ugrupowania i jego kierownictwem. To byłaby nikczemna próba przejęcia tej partii od środka. Podobnie postępują Katolicy na rzecz Wyboru, próbując
przechwycić władzę w Kościele katolickim i decydować o jego doktrynie.
Co może zrobić katolik, jeśli nie zgadza się z jakimś elementem nauczania Kościoła?
W takiej sytuacji powinien poddać ten problem pod ocenę Urzędu Nauczycielskiego Kościoła i poczekać na jego orzeczenie. Na pewno nie może twierdzić z całkowitą pewnością, że to on ma
rację, a biskupi i papież się mylą. A tak zachowują się Katolicy na rzecz Wyboru. Taka postawa prowadzi do absurdu, co widać na przykładzie niekatolickich kościołów, w których nie ma
jednego ośrodka decydującego o zasadach wiary. Na przykład w Kościele anglikańskim kobiety są wyświęcane na biskupów, część duchownych popiera małżeństwa gejowskie i aborcję, są też
tacy, którzy twierdzą, że właściwie to Boga nie ma, a z drugiej strony część ma poglądy bliskie Kościołowi katolickiemu.
Czy Kościół może zabronić Katolikom na rzecz Wyboru używania słowa "katolicy"?
Kościół może ogłosić, że dana organizacja nie reprezentuje jego poglądów, mimo że używa w nazwie słowa "katolicy", i wiem, że tak robi. Tak samo może zdystansować
się wobec teologów, którzy mają poglądy niezgodne z jego nauczaniem. Wszystko to jednak odbywa się na płaszczyźnie kościelnej, natomiast w wymiarze prawa państwowego nie może nikomu
zabronić używania słowa "katolicyzm".
W USA ruchy typu Katolicy na rzecz Wyboru są aktywne. Czy mogą stanowić zagrożenie dla Kościoła w Polsce? Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny nie ukrywa, że zaprosiła tę
organizację, aby zmienić poglądy polskich katolików na aborcję czy antykoncepcję.
Na pewno ich działalność jest niebezpieczna dla tożsamości Kościoła katolickiego, bo zamazuje przekaz wiary, naszą wyrazistość. Stąd nie dziwi mnie, że zaprosiły ich skrajnie
feministyczne środowiska występujące przeciwko Kościołowi. Uważam jednak, że nie należy jakoś przesadnie reagować, bo to tylko nagłośni ich działalność. Radziłbym przemilczeć ich
aktywność, ewentualnie wydać krótki komunikat, że nie reprezentują oni nauczania Kościoła. Dyskusja z nimi nie ma sensu.
o. Dariusz Kowalczyk*: prowincjał jezuitów.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!