Senator PO chce opodatkować Coca Colę
Coca-cola opodatkowana, ekskluzywne samochody i quady obciążone akcyzą – to główne założenie pakietu antykryzysowego, który złożył w Senacie Jan Rulewski. Suchej nitki na propozycjach senatora Platformy nie pozostawia nie tylko opozycja, ale też jego własna partia i ekonomiści.
- Cugier-Kotka: Wieczorem piłam szampana
- Kupujesz alkohol? Będą cię nagrywać!
- Posłowie kłócą się o wódkę
- MSZ rządowym rekordzistą w alkoholu
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -13°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Chcę ulżyć emerytom i biednym dzieciom, w praktyce zrealizować zasadę solidarności społecznej i ochrony środowiska" - tłumaczy nam założenia swoich pomysłów Rulewski. Jak zamierza to zrobić? Senator proponuje objąć akcyzą napoje smakowe i sztucznie aromatyzowane w plastikowych butelkach, np. coca-colę. Jak podkreśla, ta propozycja ma też wymiar ekologiczny. Rozwiązuje problem recyklingu plastikowych opakowań, bo jeśli będą droższe, to mniej osób je kupi.
>>>PO wypowiada wojnę chipsom i batonom
Rulewski chce też podnieść akcyzę na samochody z silnikiem powyżej 2 tys. cm sześc. z 18,6 do 38,6 proc. oraz nałożyć akcyzę w wysokości 12 proc. na nieopodatkowane dotąd motocykle z silnikami powyżej 250 cm sześc. i quady. Uzyskane w ten sposób pieniądze miałyby pójść na pokrycie zakupu leków przez najbiedniejszych emerytów, a także na zasiłki dla dzieci.
Propozycje senatora PO u nikogo nie znajdują jednak poparcia. "Śmiechu warte! Nie wiem, czy to sezon ogórkowy tak wpływa na pana senatora, ale ja bym raczej był za tym, aby Platforma poważniej podchodziła do sprawy" - skomentował Mariusz Błaszczak z PiS. Równie krytyczny był Stefan Niesiołowski: "To mój kolega z Platformy, bardzo zasłużony, ale delikatnie mówiąc, ekonomistą nie jest" - ocenił.
Bezlitośni dla propozycji Rulewskiego są ekonomiści. "Żadna z tych propozycji nie poprawi sytuacji ludzi ubogich. Wprost przeciwnie, te podatki uderzą właśnie w nich. To przypomina komunistyczną frazeologię, kiedy podnoszono cenę alkoholu, aby zniechęcić do jego spożywania. Alkohol i tak był kupowany, a dla rodziny pozostawało jeszcze mniej pieniędzy" - ocenia Sadowski.
Sam Rulewski krytyką się nie przejmuje: "To są pierwsze pomysły. Nie twierdzę, że najlepsze, ale spełniam obowiązek parlamentarzysty, biorąc udział w debacie nad podatkami" - podkreśla. Odpiera też zarzuty, że nie zna się na ekonomii: "Każdy, kto prowadzi dom, zna się na budżecie" - mówi.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!