Prezydent nadrabia dyplomatyczne zaległości
Piotr Kownacki odszedł z Kancelarii Prezydenta i od razu Lech Kaczyński nadrabia zaległości związane z przyjmowaniem listów uwierzytelniających od ambasadorów. Działalność w Polsce mogli wreszcie rozpocząć przedstawiciele Słowenii, Bangladeszu i Królestwa Jordanii.
- Kosztowne marzenia ministra Sikorskiego
- "Chciałbym mieć takie poparcie jak Tusk"
- Idzie Polak do ambasady, a tam... Czesi
- Sikorski widzi Macierewicza w Afganistanie
- Ludzie prezydenta o kłamstwach eks-szefa
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
W maju DZIENNIK napisał, że przez opieszałość Pałacu Prezydenckiego aż dziewięciu zagranicznych ambasadorów nie może rozpocząć pracy w Polsce. O jakich ambasadorów chodziło? Od marca 2008 r. na przyjęcie przez prezydenta czekał przedstawiciel Zambii. Najkrótszy staż w gronie oczekujących miał dyplomata gambijski, który gotowość do złożenia listów uwierzytelniających zgłosił w marcu tego roku.
>>>Idzie Polak do ambasady, a tam... Czesi
"To bardzo poważne zaniechanie i złamanie dyplomatycznego obyczaju. Ta procedura powinna trwać co najwyżej kilka tygodni, a nie kilkanaście miesięcy" - mówili nasi rozmówcy z MSZ. Kancelaria Prezydenta tłumaczyła, że problem jest wyłącznie techniczny. Z dziewiątki oczekujących dyplomatów aż ośmiu na stałe urzęduje w Berlinie.
Zgodnie z kanonami dyplomacji ambasador nie może funkcjonować na terenie danego państwa jako pełnoprawny dyplomata, dopóki nie przekaże na ręce króla bądź prezydenta oficjalnego listu polecającego ze swojego kraju.
Skąd brała się zwłoka? "Prezydent nie ma czasu i trudno uzgodnić wspólny termin z ambasadorami oraz są zaniedbania po stronie Kancelarii Prezydenta. Biję się w pierś" - mówił w maju w Radiu Zet ówczesny szef kancelarii Piotr Kownacki. Dodał, że "ambasadorowie są biedni", ale myśli, że „jakoś sobie radzą”. Ale już w słynnym wywiadzie, po którym stracił stanowisko, stwierdził, że zaniedbanie to wina prezydenta. "To nie wynika z chaosu, ale z wielkiej niechęci Lecha Kaczyńskiego do oficjalnych ceremonii" - stwierdził.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!