"Stepan Bandera był odpowiedzialnego za ludobójstwo i zagładę Polaków, Żydów, Czechów, a także części Ukraińców; zbrodniarzem stanu, skazanym za zamordowanie ministra Pierackiego; obywatela Rzeczypospolitej, który po wkroczeniu Niemców do Polski podjął z nimi kolaborację" - tak członkowie ŚKK motywowali wniosek o uniemożliwienie uczestnikom rajdu poruszania się po Polsce.

>>>Ukraina chce pomocy polskiego prezydenta

Zdaniem kresowian Ukraińska inicjatywa to "jaskrawa prowokacja mającą na celu podeptanie godności Polski i Polaków". Ich obawy podziela poseł SLD Ryszard Kalisz. "Bardzo ubolewam nad tym faktem" - powiedział DZIENNIKOWI. I dodał: "Takie pomijanie przeszłości może jedynie popsuć dobre stosunki między Polską a Ukrainą. Szkoda bo zawsze o takie zabiegałem, uważam, że jesteśmy sobie nawzajem potrzebni".

Zdaniem Kalisza rząd powinien zabrać w tej sprawie głos. "Zaapelować do organizatorów rajdu o powstrzymanie się od czczenia pamięci człowieka, który w pamięci Polaków zapisał się przede wszystkim jako zbrodniarz. Zaapelować powinny też władze Ukrainy" - stwierdził.

Szanse na to, że szef MSWiA Grezegorz Schetyna przychyli się do postulatów mieszkańców wschodniej Polski są niewielkie. "Moim zdaniem to żadna prowokacja" - powiedział DZIENNIKOWI marszałek Sejmu Stefan Niesiołowski. "Oni autentycznie chcą uczcić pamięć Bandery, dla nich to bohater" - dodał.

"Rozumiem argumenty kresowian, mają swoje racje jednak w imię dobrych stosunków międzynarodowych powinniśmy się zgodzić" - podsumował polityk PO.