Już wiele miesięcy temu Robert Kwiatkowski zapowiadał, że sądownie będzie domagał się przeprosin. Za co? Za konkluzję raportu autorstwa Zbigniewa Ziobry, który przyjął Sejm. Głosi ona, że byli premier Leszek Miller, wiceminister kultury Aleksandra Jakubowska, szef gabinetu politycznego Millera Lech Nikolski, sekretarz KRRiT Włodzimierz Czarzasty i właśnie Kwiatkowski tworzyli grupę, która wysłała Lwa Rywina do Agory z korupcyjną propozycją nazywaną potem "łapówką za ustawę”.

>>>Zobacz jak Rywin wygląda w areszcie

"Ta grupa po prostu z jednej strony gwarantuje ci ustawę i gwarantuje ci akceptację zakupu Polsatu, ponieważ ta grupa trzyma w ręku władzę" - mówił producent filmowy w rozmowie z Adamem Michnikiem, potajemnie nagranej przez redaktora naczelnego "Gazety Wyborczej".

>>>Oto kulisy afery, która pogrążyła Rywina

"Mój pozew przeciwko Sejmowi za ten haniebny raport został wreszcie przyjęty" - mówi nam były prezes TVP. Dlaczego zdaniem Kwiatkowskiego jest on haniebny? Bo ani sąd, który skazał Rywina za płatną protekcję, ani prokuratura w oddzielnym postępowaniu nie potrafiły potwierdzić ustaleń z raportu Ziobry. A ten stał się dokumentem państwowym, bo spośród siedmiu wersji raportu to właśnie opracowanie autorstwa posła PiS uzyskało bezwzględną większość na sali sejmowej.

Teraz prezes TVP oczekuje, że podobna większość stosowną uchwałą go przeprosi. "To jakieś dziwactwo" - uważa wicemarszałek Sejmu Stefan Niesiołowski. Już dziś zapowiada, że jeśli taka uchwała zostałaby przedstawiona w Sejmie, on będzie głosował przeciw. "Parlament jest przecież suwerenny w swoich decyzjach" - uważa Niesiołowski. Właśnie dlatego Kancelaria Sejmu składała zażalenie na przyjęcie przez sąd pozwu Kwiatkowskiego. "Odwoływała się, ale bezskutecznie" - triumfuje Kwiatkowski. I dodaje: "Żądam przeprosin i jestem pewien swego".

Buńczuczne zapowiedzi byłego prezesa TVP tonuje przewodniczący komisji śledczej ds. afery Rywina prof. Tomasz Nałęcz. "Wyrok, o jakim on marzy, byłby niesłychanie poważnym precedensem, który wywróciłby całą konstytucyjną zasadę trójpodziału władzy" - przestrzega. Zdaniem Nałęcza tak jak nie można zmienić wyroku sądu sejmową uchwałą, tak uchwały Sejmu nie może podważyć wyrok sądu.

Czy w ślady Kwiatkowskiego pójdą inne osoby, które zostały umieszczone przez Ziobrę w „grupie trzymającej władzę”? "Kwiatkowski dobrze zrobił, bo trzeba było kogoś pozwać" - twierdzi Włodzimierz Czarzasty. Jego zdaniem dziwna jest sytuacja, że w "Monitorze Rządowym" opublikowany jest raport określający ich jako osoby, które "działały przeciwko państwu". "Ale już w innym dokumencie, jakim jest spis osób skazanych, nas nie ma" - mówi Czarzasty. I dodaje: "Bez żadnego zadęcia i emocji mamy prawo domagać się w tej sprawie uczciwości".

Zdaniem Czarzastego jeśli sąd nie nakaże Sejmowi przeprosin, to sprawa powinna znaleźć swój finał przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości w Strasburgu. A sam też pójdzie do sądu? "Jak będzie trzeba, to też. Ale zwycięstwo Kwiatkowskiego będzie i moim zwycięstwem" - mówi były sekretarz KRRiT.