"Pedały po 15 tysięcy złotych za sztukę" - taki tytuł ma nowy wpis na blogu Mirosława Orzechowskiego. "Przez wyrok sądu okręgowego w Szczecinie, żyjemy od dzisiaj w innej Polsce. Trzeba będzie zapamiętać, że słowo <pedał>, to pojęcie obraźliwe dla kogoś, kto jest pederastą, ciotą, zboczeńcem, czy sodomitą i uprawia praktyki seksualne z drugim mężczyzną, a kosztowne dla wszystkich, którzy odczuwają zdrowy wstręt do tego typu dewiacji" - pisze były lider LPR i były wiceminister edukacji.

>>>"Homoseksualista to nie jest pedał"

Orzechowski balansuje na granicy dobrego smaku i prawa. Jego tekst jest najeżony słowami, których kulturalni ludzie nie używają na co dzień. Często używa też słowa sodomici. Tego terminu używano w stosunku do homoseksualistów w średniowieczu. Obecnie używa się go wymiennie ze słowem zoofil dla określenia osób uprawiających seks ze zwierzętami. W Polsce sodomia jest przestępstwem. Czy geje pozwą Orzechowskiego za nazwanie ich sodomitami?

"Mirosława Orzechowskiego nie jest już autorytetem moralnym. Stracił legitymację do ocen moralnych, bo sam działał niemoralnie i niezgodnie z prawem. Ma na swoim koncie wyrok za jazdę samochodem po alkoholu. Jego kariera polityczna legła w gruzach. Teraz próbuje na nowo budzić demony i na ewentualnym procesie z nami chce zbudować swój wizerunek. Nie damy mu tej satysfakcji" - mówi Robert Biedroń z Kampanii Przeciw Homofobii.

>>>Orzechowski skazany za jazdę po pijaku

Orzechowski atakuje nie tylko gejów - przy czym zdecydowanie nie zgadza się na nazywanie homoseksualistów tym słowem - bo pochodzi ono z języka angielskiego i jest obce polskiej kulturze. Na swoim blogu na platformie onet.pl na cel bierze też... prezydenta Łodzi, Jerzego Kropiwnickiego.

"A swoją drogą, skoro pani Anna S. dostała 15 tys. zł kary za <pedała> z Wolina, to ile dostać może prezydent Łodzi za słynną już przemowę do strażnika miejskiego: <Gdzie masz ch..u czapkę?>” - kończy swój wpis Orzechowski.