Dziennik.plPolityka

Niedziela, 27 maja 2012

Imieniny: Jana, Juliusza, Radowita

Policja broni kolegę Schetyny przed kibolami

2009-08-05 | Ostatnia aktualizacja: 03:02 | Komentarze: 0 | skomentuj
Policja broni kolegę Schetyny przed kibolami

Policja broni kolegę Schetyny przed kibolami / Inne

O godz. 6. nad ranem policjanci weszli do mieszkań dwóch kibiców Zagłębia Lubin i zabrali ich na przesłuchanie. A wszystko przez personalny konflikt między fanami drużyny a dyrektorem klubu - uważanym za człowieka wicepremiera Grzegorza Schetyny. "To była akcja na polityczne zlecenie" - mówi poseł PiS Adam Hofman.

Pogoda

POLSKA

Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Grzegorz Schetyna kilka dni temu zapowiedział twarde działania przeciwko kibolom terroryzującym polskie stadiony. Jednak tym razem, działania policji trudno sklasyfikować jako akcję antykibolską - uważają politycy PiS.

>>>PiS broni kibiców przed policją

Policjanci z Lubina zatrzymali dwóch kibiców. Jednym z nich jest Marcin Braszczok, łącznik miedzy kibicami a klubem oraz działacz związkowy w KGHM. Poszło o wydarzenia z ostatniego meczu Zagłębia. Między kibicami a nowym dyrektorem, Dariuszem Machińskim, doszło do ostrej rozmowy. "Z moich ust nie padło ani jedno przekleństwo i cały czas zwracałem się do Dariusza Machińskiego na <pan>. Grzecznie pytałem go, czym zajmuje się w klubie, a on konsekwentnie odsyłał mnie do rzecznika" - tłumaczy na łamach "Wprost" Marcin Braszczok. Natomiast kibice krzyczeli do Machińśkiego "blondyna" i "kajakarz" (dyrektor w przeszłości zawodowo uprawiał kajakarstwo).

Dwa dni po meczu do drzwi Braszczoka zapukali policjanci. Machiński oskarzył bowiem kibiców o to, że kierowali pod jego adresem groźby karalne. "Wyprowadzono mnie z domu o szóstej rano. Zostałem przesłuchany w charakterze podejrzanego, ale wypuszczono mnie już jako świadka. Potraktowano mnie jak pospolitego bandytę. Moja żona była zszokowana, a ja czuję się, jakby cała moja reputacja legła w gruzach" - mówi Braszczok.

Zdaniem posłów PiS, ta sprawa to typowy przykład działania policji na polityczne polecenie. Postępowanie prowadzi policja z Wrocławia, a nie Lubina. Wrocław jest nazywany miastem Grzegorza Schetyny. Z kolej Dariusz Machiński jest uważany za człowieka wicepremiera. Adam Hofman, poseł PiS, akcję policji nazywa próbą zastraszenia obywateli za żartowanie z kolegów wicepremiera.

"Komisja do spraw nacisków powinna otrzymać nowe zadanie. Jej kompetencje powinny zostać rozszerzone o wydarzenia rozgrywające się za tego rządu. Bo zamiast gonić króliczka, który nie istnieje, lepiej gonić takiego, który jest" - mówi Hofman.

TOKU
Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Wiadomości Polityczne

    «