Plan, by to właśnie Szymanek-Deresz stała się jedną z głównych twarzy lewicy w SLD, zrodził się już jakiś czas temu. Ale dopiero teraz na dobre wcielany jest w życie. Moment tym lepszy, że większość polityków jest na wakacjach. A posłanka Sojuszu jako jedna z nielicznych została w Warszawie. I skutecznie to wykorzystuje. "Jest sezon ogórkowy. Prawie wszyscy są na wakacjach, dlatego dziennikarzy kierujemy do niej" – przyznaje jeden z polityków SLD. I dodaje, że partia ma na celu promowanie tych polityków, którzy w SLD mają być liderami, m.in. Szymanek-Deresz czy Katarzyna Piekarska.

Piekarska w mediach ostatnio też się pojawia. Najczęściej merytorycznie komentując sprawy polityczne. Jednak to Szymanek-Deresz bardziej koncentruje uwagę mediów. Bo nie mówi o polityce, ale o sobie. Zaczęło się od "Faktu". W jednym z lipcowych numerów Szymanek-Deresz opowiada o ogrodnictwie. "Najlepiej nie rzucać się na chwasty, kiedy tylko je zobaczymy. Lepiej wychodzą z ziemi, kiedy trochę podrosną. Radzę też nie sadzić w ogródku drzewek z drobnymi liśćmi” – radziła posłanka lewicy.

Kilka dni później Szymanek-Deresz pojawia się na łamach "Super Expressu". W sytuacji dość zaskakującej, bo na siłowni. "Dla polityka równie ważny jak przygotowanie merytoryczne powinien być zdrowy wygląd" – przekonuje dziennikarzy posłanka.

>>> SLD znów bedzie oczkiem w głowie Platformy

Dzień później znów się pojawia. I to dwukrotnie. W „Rzeczposoplitej” opowiada o swojej podróży życia. Mało tego, gazeta drukuje też jej zdjęcie z podróży przedślubnej na Kaukazie. Drugi raz pojawia się w „Super Expressie”. Tym razem jako przyszła teściowa. Tabloid donosi, że córka Szymanek-Deresz wychodzi za mąż – za aktora znanego z serialu "Klan".

Co na to inni politycy SLD? "W USA jest to normalne, że politycy pokazują swoje normalne życie. Ale nie ma ofensywy, by to ją jakoś szczególnie wypromować w kontekście wyborów prezydenckich. Nie mamy jeszcze oficjalnego kandydata" – twierdzi polityk SLD.

Jednak zdaniem specjalisty od marketingu politycznego w promowanie Szymanek-Deresz może być zaangażowana profesjonalna agencja public relations. "Widać tu działania promocyjne. Jeżeli Szymanek-Deresz wcześniej publicznie zabierała głos raz na kwartał, a teraz trzy razy w tygodniu, to nie jest to przypadek" – ocenia Mistewicz. Według niego kierownictwo SLD zdecydowało, że to ona ma być heroiną lewicy i dostarczyć partii punktów. "Podobnie kreowany był Wojciech Olejniczak przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. Nie wykluczam, że teraz pracuje przy tym projekcie ta sama agencja" – przypuszcza Mistewicz.