Zdaniem Palikota, taśma prezydenta brzmi tak: "Urazów nie trzymam, żalu nie żywię, drobiazgi to dla mnie nic nie znaczące okoliczności dla spraw naprawdę ważnych. Brzydzę się insynuacją, Niemcy to przecież nasi sąsiedzi. Głosowałbym na kobietę na prezydenta. Niech żyje parytet. Z Putinem spotkam się chętnie. A przede wszystkim jestem - miły."

"Już tę taśmę słyszeliśmy..." - dodaje poseł PO na swoim blogu na platformie onet.pl.

Palikot kończy tak: "Gdy przebój pod tytułem: <Powstanie Warszawskie> nie działa już z taką siłą jak dotychczas, gdy kryzys nie jest tak dokuczliwy jak sobie wyobrażaliśmy, gdy gra w piłkę nożną wcale nie zniesmacza wyborców, gdy wszystko jest już zgrane - wówczas zawsze można udawać, że jest się kimś innym. Ostatnia taśma to jednak taśma kompletnie zgranego aktora. Na to przedstawienie nie wybiorą się nawet Ci, którzy lubili jego najgorsze występy. Czas wracać do garderoby!"