W ministerstwie nie chcieli badań eksperta
Minister Zdrowia broni raportu o wykonaniu ustawy o planowaniu rodziny. Według Ewy Kopacz, jest on rzetelny i został przygotowany w oparciu o najnowsze dostępne dane, czyli z 2004 r. Jednak jak sprawdziliśmy, były nowsze dane - w podobnym raporcie sporządzonym za rządów PiS w 2005 r. Poza tym resort nie chciał zlecać badań w tym roku, choć taką ofertę otrzymał.
- Minister zdrowia ma "gorączkę koszykową"
- Dramat w NFZ. Fundusz nie ma pieniędzy
- Tak zmieni się polska służba zdrowia
- Kiedy minister zdrowia była w szpitalu?
- Minister Kopacz zatrudniła syna znajomego
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -14°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
W czwartek napisaliśmy, że departament matki i dziecka przygotował dokument, w którym zapewnia, że rząd gwarantuje bezpłatny dostęp do środków antykoncepcyjnych oraz darmowe badania prenatalne wszystkim kobietom w ciąży, które ukończyły 35 lat. Znalazły się w nim też informacje, że stosunek przerywany jest metodą antykoncepcji.
>>>Minister nie poleca stosunku przerywanego
Podwładni Ewy Kopacz skorzystali z informacji GUS z 2004 roku. "O kwestie antykoncepcji, in vitro itp. GUS ostatni raz pytał właśnie wtedy" - powiedziała Kopacz w TVN 24.
Resort mógł dysponować nowymi informacjami, ale nie chciał. Z naszych ustaleń wynika, że ministerstwo odmówiło przeprowadzenia w tym roku badań, które dałyby resortowi świeżą wiedzę na temat seksualności Polaków.
O szczegółach opowiedział nam seksuolog prof. Zbigniew Izdebski. "Od 1997 r. co 4 lata przygotowywałem raport dotyczący seksualności Polaków. W 2009 r. badania powinny zostać powtórzone, zwróciłem się do Krajowego Centrum ds. AIDS (agenda Ministerstwa Zdrowia), które do tej pory je finansowało. Usłyszałem, że nie ma pieniędzy" - mówi nam Izdebski.
>>>Nieprawdziwy raport Ministerstwa Zdrowia
Porównaliśmy tegoroczny raport z tym, który powstał jeszcze za rządów PiS dwa lata temu. Okazuje się, że były w nim bardziej aktualne informacje, bo z 2005 roku - przygotowane przez Izdebskiego.
Resort zdrowia zaoszczędził na tym 400 tys. zł. Za to na raporcie suchej nitki nie zostawiają eksperci. "Wyniki badań Izdebskiego były jedynym rzetelnym i wiarygodnym źródłem informacji" - twierdzi ginekolog dr Jacek Tulimowski. W jego ocenie raport przygotowany przez Ministerstwo Zdrowia to bubel. "Resort nie ma zwyczaju konsultować i weryfikować swojej wiedzy z ekspertami. Dowiadujemy się o nim ostatni" - zaznacza lekarz.
czytaj dalej

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!