"Z powodu kryzysu przychody ze składki zdrowotnej są w pierwszym półroczu niższe o 600 mln zł." - informuje "Gazeta Wyborcza". Mniejsze wpływy w połączeniu z nałożonymi przez minister Kopacz dodatkowymi obciążeniami zmusiły NFZ do skorzystania z ratunkowej rezerwy. Ta rezerwa to 4 mld zł, które miały umożliwić Funduszowi funkcjonowanie w najbliższych latach.

>>>Ściągną z nas jeszcze więcej za leczenie

"Szacujemy, że w przyszłym roku do naszego budżetu trafi o 2 mld zł mniej niż w tym. Na pokrycie tego braku zamierzam wziąć pieniądze z owej rezerwy. W 2011 r. przychody Funduszu też będą niższe i żeby to zrównoważyć, wykorzystamy ostatnie pieniądze z tej puli" - tłumaczy prezes NFZ, Jacek Paszkiewicz. "Nie jesteśmy też w stanie sprostać oczekiwaniom środowisk medycznych, które liczą na wyższe zarobki. Spodziewamy się niepokojów społecznych, strajków i protestów" - prognozuje.

>>>Religa: Składka zdrowotna pójdzie w górę

Prezes NFZ zaproponował wzrost składki zdrowotnej od 2011 r. (dziś to 9 proc. naszej pensji, z tego 7,75 proc. odliczamy sobie od podatku). Najpierw minister zdrowia Ewa Kopacz się nie zgodziła, ale dziś jej resort przyznaje: "W odniesieniu do tej kwestii należy stwierdzić, że dane są ostrzegające". "Niewykluczone, że od 2011 r. będziemy musieli podnieść składkę zdrowotną" - wtórują im współpracownicy Donalda Tuska.