Platforma w sprawie prywatyzacji znalazła się pod presją koalicjanta i związkowców z KGHM, którzy wczoraj zagrozili strajkiem. Z nieoficjalnych informacji wynika, że ostateczna wersja planu prywatyzacji jest krokiem z stronę PSL. Do sposobów sprzedaży majątku dopisano forsowaną przez Waldemara Pawlaka prywatyzację pracowniczą. W sprawie KGHM resort skarbu wycofał się z pomysłów zbycia dużego pakietu akcji. Na giełdę trafić może najwyżej 10 proc.

Zasadniczych celów planu prywatyzacji, zaproponowanych kilka tygodni temu przez ministra skarbu Aleksandra Grada, rząd nie zmieni. Ani listy spółek, które mogą zostać sprzedane, ani sumy, jaka ma zostać uzyskana - blisko 37 miliardów złotych. Zresztą najważniejsze decyzje - w przypadku każdej spółki - będzie podejmować rząd. "Trzeba rozmawiać, co bardziej się opłaca i na jakim poziomie - czy dywidenda, czy prywatyzacja. To nie jest pytanie tylko o KGHM, ale o każdą ze spółek" - mówi rzecznik resortu skarbu Maciej Wewiór.

>>>Tusk nie będzie drażnił Putina

PO liczy, że ostateczne "tak" dla planu usłyszy dziś od Waldemara Pawlaka.

Lider ludowców przywiązuje dużą wagę do tych rozstrzygnięć. Wczoraj osobiście pofatygował się na posiedzenie komitetu. Zwykle obraduje on w składzie złożonym z wiceministrów. Czy Pawlakowi wystarczą przyjęte wczoraj przez komitet zapisy? Starannie unikał odpowiedzi. Ale jak wynika z relacji uczestników posiedzenia komitetu, żadnego napięcia nie było. "Michał Boni pytał Pawlaka, czy nie ma jakiś uwag i słyszał, że tylko drobne korekty redakcyjne. Wszyscy byli uśmiechnięci, a nastrój pod tytułem <kochajmy się>" - opowiada jeden z wiceministrów uczestniczących w posiedzeniu.

Ludowcy do tej pory o prywatyzacyjnych zapowiedziach ministra Grada wypowiadali się krytycznie. "Pieniądze ze sprzedaży spółek powinny być przeznaczone na rozwój firm i ich konkurencyjność, a nie na łatanie dziury budżetowej. Ale jak nie będzie innego wyjścia, zastanowimy się, co z tym fantem zrobić" - mówi Stanisław Żelichowski, szef klubu parlamentarnego PSL.

Rząd ma jeszcze jeden kłopot. Wczoraj związkowcy z KGHM zagrozili strajkiem, jeśli będzie chciał się pozbywać akcji spółki. "Nie chcemy skończyć tak jak stocznie. Dalsza prywatyzacja jest zagrożeniem dla przemysłu miedziowego" - krytykował prywatyzacyjne zamiary rządu Józef Czyczerski z <Solidarności> górnictwa miedziowego. Strajk ostrzegawczy związkowcy mieli przeprowadzić już dziś rano. Wczoraj poprosili o mediację Lecha Kaczyńskiego. Oficjalnej odpowiedzi nie ma.