Ranni żołnierze mają pretensje do rządu
Jeden zabity, czterech rannych i ten sam problem, co zawsze. Polacy, którzy stracili zdrowie na misjach za granicą, nie są kombatantami wojennymi i nie mają prawa do leków za darmo. Dlaczego? "Bo rząd musiałby powiedzieć, że pojechaliśmy na wojnę. A tego nie zrobi" - mówi nam żołnierz ranny w Iraku.
- "Najlepsi odchodzą pierwsi"
- Polski żołnierz zaginiony, czterech rannych
- Polski żołnierz zginął od kul talibów
- Polacy wpadli w zasadzkę przez zdrajcę?
- Kapitan zginął, próbując zabić snajpera
- Słabe punkty akcji w Afganistanie
- Nie ma sprzętu dla żołnierzy w Afganistanie?
- Do końca ratował kolegę, choć sam był ranny
- Premier przeczyta o śmierci żolnierza
- Amerykanie zabili przywódcę talibów?
- Tusk: Żołnierze czekali za długo na pomoc
- Naszym żołnierzom pali się grunt pod nogami
- Więcej polskich żołnierzy w Afganistanie?
- Żołnierze nie dostaną tego, o co walczą
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Po śmierci polskiego oficera w Afganistanie, rząd rozważa wysłanie dodatkowych 200 żołnierzy w ten rejon. Żołnierze, szczególnie ci ranni w walkach na misjach, nie ukrywają, że czekają na inny krok - taki, który zapewniłby im prawdziwą opiekę i szacunek po powrocie do kraju. Chcą być uznani za kombatantów wojennych. Na razie nie mają jednak na to szans. Ich zdaniem, powód jest prosty: rząd nie chce przyznać, że wysyła żołnierzy na regularną wojnę. "Tu chodzi o powiedzenie prawdy. Ale tego nikt nie chce zrobić" - mówi były żołnierz Daniel Kubas.
>>>Więcej polskich żołnierzy w Afganistanie?
Starszy szeregowy Kubas do Iraku pojechał w 2004 roku i miał pecha. Jego Honkery nagle wyleciał z drogi, kiedy kolumna polskich wozów jechała w konwoju. Honkery koziołkował kilka razy. Żołnierz obudził się w szpitalu. Z połamanymi kośćmi czaszki i kręgosłupa.
Dziś Kubas jest prezesem Stowarzyszenia Rannych i Poszkodowanych na Misjach poza Granicami Kraju. Walczy m.in. o to, żeby rannych polskich żołnierzy, którzy wracają z Iraku czy Afganistanu, traktowano tak jak kombatantów wojennych. "Po pierwsze chodzi o świadczenia, których dziś nie mamy. Na przykład dostęp do wielu leków za darmo. Po drugie o uhonorowanie naszego wysiłku. Dziś sytuacja żołnierza rannego za granicą nie różni się wiele od położenia rannego na poligonie" - mówi Kubas.
Prezes dodaje, że szanse na zmianę ustawy regulującej sytuację inwalidów wojennych są niewielkie. Większe nadzieje pokłada w przygotowywanej ustawie o weteranach. Nie jest jednak zadowolony z jej obecnego kształtu, bo ze względu na kryzys wyleciały z niej zapisy, o które zabiegali członkowie jego stowarzyszenia. Przyznaje, że żołnierze korzystają już przywilejów, ale chcą też, żeby uznano, że walczyli na froncie.
>>>Polski żołnierz zginął od kul talibów
Rzecznik MON Robert Rochowicz nie chce komentować oskarżeń kierowanych pod adresem rządu, że wojna w Afganistanie nie jest nazywana wojną wyłącznie z przyczyn polityczno-propagandowych. W kwestii związanych z uregulowaniem statusu rannych na misjach, odsyła nas do projektu przygotowywanej ustawy o weteranach.
Na razie sytuację w prowincji, w której wczoraj zginął polski oficer, nazwał po imieniu tylko jeden minister. Radosław Sikorski powiedział wczoraj w TVN24, że panuje tam wojna. Jednak jego słowo to za mało, żeby czterej ranni w zasadzce żołnierze mogli liczyć, że zostaną uznani za kombatantów wojennych. Można powiedzieć, że... mieli wypadek w pracy.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!