Dziennik.plPolityka

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

Ranni żołnierze mają pretensje do rządu

2009-08-11 | Ostatnia aktualizacja: 03:10 | Komentarze: 0 | skomentuj

Jeden zabity, czterech rannych i ten sam problem, co zawsze. Polacy, którzy stracili zdrowie na misjach za granicą, nie są kombatantami wojennymi i nie mają prawa do leków za darmo. Dlaczego? "Bo rząd musiałby powiedzieć, że pojechaliśmy na wojnę. A tego nie zrobi" - mówi nam żołnierz ranny w Iraku.

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Po śmierci polskiego oficera w Afganistanie, rząd rozważa wysłanie dodatkowych 200 żołnierzy w ten rejon. Żołnierze, szczególnie ci ranni w walkach na misjach, nie ukrywają, że czekają na inny krok - taki, który zapewniłby im prawdziwą opiekę i szacunek po powrocie do kraju. Chcą być uznani za kombatantów wojennych. Na razie nie mają jednak na to szans. Ich zdaniem, powód jest prosty: rząd nie chce przyznać, że wysyła żołnierzy na regularną wojnę. "Tu chodzi o powiedzenie prawdy. Ale tego nikt nie chce zrobić" - mówi były żołnierz Daniel Kubas.

>>>Więcej polskich żołnierzy w Afganistanie?

Starszy szeregowy Kubas do Iraku pojechał w 2004 roku i miał pecha. Jego Honkery nagle wyleciał z drogi, kiedy kolumna polskich wozów jechała w konwoju. Honkery koziołkował kilka razy. Żołnierz obudził się w szpitalu. Z połamanymi kośćmi czaszki i kręgosłupa.

Dziś Kubas jest prezesem Stowarzyszenia Rannych i Poszkodowanych na Misjach poza Granicami Kraju. Walczy m.in. o to, żeby rannych polskich żołnierzy, którzy wracają z Iraku czy Afganistanu, traktowano tak jak kombatantów wojennych. "Po pierwsze chodzi o świadczenia, których dziś nie mamy. Na przykład dostęp do wielu leków za darmo. Po drugie o uhonorowanie naszego wysiłku. Dziś sytuacja żołnierza rannego za granicą nie różni się wiele od położenia rannego na poligonie" - mówi Kubas.

Prezes dodaje, że szanse na zmianę ustawy regulującej sytuację inwalidów wojennych są niewielkie. Większe nadzieje pokłada w przygotowywanej ustawie o weteranach. Nie jest jednak zadowolony z jej obecnego kształtu, bo ze względu na kryzys wyleciały z niej zapisy, o które zabiegali członkowie jego stowarzyszenia. Przyznaje, że żołnierze korzystają już przywilejów, ale chcą też, żeby uznano, że walczyli na froncie.

>>>Polski żołnierz zginął od kul talibów

Rzecznik MON Robert Rochowicz nie chce komentować oskarżeń kierowanych pod adresem rządu, że wojna w Afganistanie nie jest nazywana wojną wyłącznie z przyczyn polityczno-propagandowych. W kwestii związanych z uregulowaniem statusu rannych na misjach, odsyła nas do projektu przygotowywanej ustawy o weteranach.

Na razie sytuację w prowincji, w której wczoraj zginął polski oficer, nazwał po imieniu tylko jeden minister. Radosław Sikorski powiedział wczoraj w TVN24, że panuje tam wojna. Jednak jego słowo to za mało, żeby czterej ranni w zasadzce żołnierze mogli liczyć, że zostaną uznani za kombatantów wojennych. Można powiedzieć, że... mieli wypadek w pracy.

Tomasz Kuzia
Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Wiadomości Polityczne

    «