Reklama sieci Heyah zaczyna się sceną, w której aktorka parodiująca Kwaśniewską - zwana Stylową Violą - kroi bezy. "Pani Violu, zapraszam na plan" - słychać głos z za kadru. "Drogie widzki, często pytacie mnie w listach, co jest teraz modne. Otóż modne są telefony. Telefony cienkie, ale też grubsze. Dobrze też, żeby miały klapkę" - mówi Viola. I dodaje: "Koniecznie muszą mieć głośniki stereo. Ewentualnie nie powinny ich mieć".

>>>Kwaśniewska prezydentem? Oto jej rywalka

Następnie aktorka opowiada, że była ostatnio w Mediolanie oraz bawiła na balu u księcia Filipa. I przekonuje, że telefon można wykorzystać jako żelazko, a także jako szczotkę do butów. Nagle dzwoni telefon. "Halo, bonjour, Nicola. Qu’est-ce que c’est? Oui, oui, s’il vous plait" - mówi Viola. Po czym wyjaśnia: "To mój przyjaciel, Sarko. Jest gdzieś na szczycie i chyba tam wieje, bo mówi, że Carla ma problemy z wiatrami".

>>>Kwaśniewska na prezydenta? Może Barbie też

Reklamówkę krytykuje SLD. "Jest za długa i nudna. Nie wiadomo, o co w niej chodzi. Satyra polityczna w reklamie to dobry pomysł. Ale akurat ta mnie nie bawi" - ocenia rzecznik partii Tomasz Kalita. Politykom Sojuszu nie podoba się też sama aktorka, która naśladuje Kwaśniewską. Ich zdaniem jest o 10 lat starsza od Kwaśniewskiej. "Dlatego Heyah mówimy heja!" - mówi polityk SLD.

O komentarz chcieliśmy poprosić samą Kwaśniewską. Niestety, jest na urlopie.

p

czytaj dalej


Filmik Heyah to kolejny przykład na wykorzystywanie polityki w reklamie. Nie tak dawno głośno było o plakatach linii Ryanair, która wykorzystała samolotową wojnę między premierem a prezydentem. W reklamie przewoźnika pod zdjęciem Donalda Tuska i Lecha Kaczyńskiego pojawił się napis: "Walentynkowe vouchery Ryanair, idealny prezent dla tego, kogo kochasz". Tanie linie lotnicze nie oszczędziły też Jarosława Kaczyńskiego i Jolanty Szczypińskiej. Pretekstem stały się plotki o ich rzekomym romansie. "Planują podróż poślubną?" - pytał Ryanair. W reklamie premier Kaczyński pytał Szczypińską: "Polecimy rządowym samolotem?". Posłanka zaś odpowiedziała: "Nie ma takiej potrzeby. Ryanair gwarantuje najniższe ceny".

Czy reklam z polityką w tle będzie coraz więcej? Zdaniem Katarzyny Dragovic, założycielki Szkoły Mistrzów Reklamy, tak. "Bo przecież politycy sami dają nam szansę wykorzystywania swoich słabostek i dziwactw" - mówi. I podkreśla, że we współczesnej reklamie chodzi o to, żeby było o niej głośno. Jednak zaznacza, że choć reklama ocierająca się o politykę może być skuteczna, to bywa także niebezpieczna. "Przypodobamy się jednym, ale ci o innej opcji politycznej mogą nas znienawidzić" - ostrzega. I tak zdaniem Dragovic może się stać z reklamówką Heyah. "Do mnie by ta reklama trafiła, bo akurat uważam, że z tego programu należy się śmiać. Natomiast są ludzie, którzy uwielbiają Jolantę Kwaśniewską i jej program. I taka reklama może ich urazić albo zniechęcić" - dodaje.