Kapitan zginął, próbując zabić snajpera
To była prawdziwa bitwa. Raport Dowództwa Operacyjnego Sił Zbrojnych opisuje okoliczności śmierci polskiego żołnierza w Afganistanie. Okazuje się, że kapitan Daniel Ambroziński zginął, gdy próbował zlikwidować snajpera talibów strzelającego do niego i jego kolegów.
- Śledczy zbadają okoliczności śmierci kapitana
- Wrócili po kolegę. Sami stali się celem
- Tusk: Żołnierze czekali za długo na pomoc
- Więcej polskich żołnierzy w Afganistanie?
- Premier przeczyta o śmierci żolnierza
- Ranni żołnierze mają pretensje do rządu
- Tusk na razie nie zwolni ministra obrony
- Naszym żołnierzom pali się grunt pod nogami
- Słabe punkty akcji w Afganistanie
- Tusk: Cała ojczyzna żegna bohatera
- Do końca ratował kolegę, choć sam był ranny
- "Najlepsi odchodzą pierwsi"
- Nie ma sprzętu dla żołnierzy w Afganistanie?
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Dowództwo Operacyjne wyjaśnia, że patrol, w czasie którego zginął Polak, był częścią trwającej w dystrykcie Ajristan od miesiąca operacji "Over the top". "Jej głównym celem jest wsparcie Afgańskich Sił Bezpieczeństwa w zapewnieniu względnej stabilizacji przed planowanymi wyborami prezydenckimi" - wyjaśniają wojskowi. Jednym z jej elementów są właśnie patrole rozpoznawcze.
>>>Ranni żołnierze mają pretensje do rządu
Akcja nie jest łatwa. Z uwagi na położenie nie można używać sprzętu bojowego, m.in. śmigłowców. "Występują tam liczne załomy skalne oraz tereny pokryte zaroślami, stwarzających możliwość organizowania zasadzek i jednocześnie utrudniającymi lokalizację przeciwnika" - czytamy w raporcie.
W poniedziałkowym patrolu brało udział 12 Polaków, 25 wojskowych afgańskich i 25 tamtejszych policjantów. Jak podaje raport, "głównym zadaniem patrolu było sprawdzenie rejonu prawdopodobnego składowania broni i materiałów wybuchowych".
Wojskowi zdążyli przejść przez miejscowość Usmankhel, przeprawili się przez strumień i dotarli na skraj lasu. Była godzina 7:30 czasu lokalnego, gdy padły pierwsze strzały. To była przygotowana przez talibów zasadzka. Polaków i Afgańczyków mogło ostrzeliwać nawet 100 bojowników.
>>> Polski żołnierz zginął od kul talibów
Policjanci i żołnierze afgańscy sami próbowali odeprzeć ogień talibów. Bojownicy byli jednak silniejsi. Wtedy wkroczyli Polacy. Jednak zasadzka była świetnie przygotowana - wojskowi zostali zaatakowani od tyłu.
"Polscy żołnierze byli podzieleni na dwie grupy. W związku z ostrzałem z tyłu dowódca patrolu zdecydował się na ich połączenie i całością sił rozpoczął wycofanie do pobliskich zabudowań. Zajęto pozycje obronne wokół dwóch budynków oddalonych od siebie o ok. 30 m" - czytamy w raporcie.
czytaj dalej























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!