Łyżwiński jak zwykle. Zostaje za kratami
Sąd po raz kolejny uznał, że były poseł Samoobrony Stanisław Łyżwiński nie może opuścić aresztu. Oskarżony w seksaferze polityk partii Leppera posiedzi w nim jeszcze co najmniej do 30 września.
- "Łyżwiński handlował lokalnymi stanowiskami"
- "Polityków powinien badać psychiatra"
- Łyżwiński: Zawsze byłem grzeczny dla kobiet
- Łyżwińska błaga Czumę o wolność dla męża
- Skazany w "seksaferze" już na wolności
- Bohater seksafery zbyt chory na sąd
- Łyżwiński za słaby na sąd
- Proces Łyżwińskiego bezterminowo odroczony
- Współczuję Łyżwińskiemu
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
O przedłużeniu aresztu zdecydował Sąd Apelacyjny w Łodzi. Uznał bowiem, że nadal istnieje ze strony Łyżwińskiego obawa matactwa. Zaznaczył też, że materiał dowodowy wskazuje na duże prawdopodobieństwo popełnienia przez byłego posła zarzucanych mu czynów.
Łyżwiński przebywa w areszcie od dwóch lat. Obrona podnosi jego zły stan zdrowia i chce, żeby mógł być leczony w szpitalu na wolności. Były poseł narzeka m.in. na bóle kręgosłupa, ma też niesprawną lewą nogę. Argumenty te nie przekonują jednak sądu w Piotrkowie, który prowadzi sprawę, i przedłuża czas aresztowania. Jak się okazuje, podobnego zdania jest sąd drugiej instancji. W uzasadnieniu wczorajszej decyzji łódzki sąd apelacyjny podkreślił: piotrkowski sąd bardzo trafnie zauważył, że oskarżony ze swojego stanu zdrowia uczynił swoistą "kartę przetargową". Uznał, że choć oskarżony ma faktycznie problemy zdrowotne, to w areszcie miał zapewnioną dostateczną opiekę zdrowotną.
"Zdaniem SA postawa procesowa oskarżonego wskazuje na istnienie uzasadnionej obawy, że wykorzystując swój niewątpliwie zły stan zdrowia, pozostając na wolności, będzie unikał stawiennictwa na rozprawę i w ten sposób utrudniał sprawny przebieg postępowania" - podkreślił sąd.
Proces w sprawie seksafery toczy się od maja ubiegłego roku. Łyżwiński oskarżony jest m.in. o zgwałcenie kobiety, a szef Samoobrony Andrzej Lepper o "żądanie i przyjmowanie korzyści o charakterze seksualnym" od działaczek partii. Liderowi Samoobrony grozi kara do ośmiu, a Łyżwińskiemu do 10 lat więzienia. Obaj nie przyznają się do winy.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!