Rozmowy mają potrwać trzy dni. W Warszawie negocjatorzy będą omawiać techniczne szczegóły umowy, m.in. zasady dzierżawy terenu, na których miałaby powstać baza, warunki zakwaterowania żołnierzy i ich rodzin. Poruszone zostaną też nierozstrzygnięte do tej pory sprawy, np. zakres podatków, jakie mieliby płacić w Polsce żołnierze amerykańscy. Inną kwestią jest to, czy podlegaliby jurysdykcji naszych sądów w razie popełnienia przestępstw poza służbą. Jednak te kwestie będą musieli rozstrzygnąć już osobiście przywódcy obu państw. Na razie nie wiadomo, kiedy na ten temat mieliby rozmawiać Donald Tusk z Barackiem Obamą.

>>>Decyzji nie ma, ale tarczę przygotowują

Umowa ma obowiązywać niezależnie od tego, czy Amerykanie zdecydują się na kontynuację projektu tarczy antyrakietowej i rozmieszczenie baterii rakiet Patriot pod Warszawą. "To są porozumienia, które są zawierane na dziesiątki lat. Nie wiadomo, jakie w tym czasie wspólne przedsięwzięcia będą łączyły Stany Zjednoczone i Polskę" - mówi DZIENNIKOWI Stanisław Komorowski.

>>>Tusk: Damy sobie radę bez tarczy

Na ostateczną decyzję Waszyngtonu, czy powstanie baza w Redzikowie, trzeba jeszcze poczekać co najmniej kilka tygodni. Na początku września Pentagon przedstawi raport o możliwych opcjach obrony rakietowej Ameryki. Na tej podstawie swoje zalecenia przygotuje Narodowa Rada Bezpieczeństwa. Ale ostateczne rozstrzygnięcie będzie należało do prezydenta Baracka Obamy. Polscy dyplomaci spodziewają się, że swoją decyzję ogłosi on przełomie października i listopada.