"Wyrok ws. afery gruntowej uderza w CBA i PiS"
"Wyrok sądu w sprawie afery gruntowej to de facto werdykt za podżeganie do popełnienia przestępstwa. To CBA i ministrowie PiS wymyślili całą tę aferę" - wskazuje Andrzej Lepper. Dlatego w jego ocenie na ławie oskarżonych powinni siedzieć szef CBA i premier Jarosław Kaczyński. Dziś sąd skazał bohaterów afery gruntowej Piotra Rybę i jego wspólnika Andrzeja K.
- CBA tropi i szuka haków na... CBŚ
- Jest nowy trop w aferze przeciekowej
- Szef CBA odpowie za korupcję
- To będzie przełomowe zeznanie szefa CBA
- Lepper do CBA: Nic na mnie nie macie!
- Śledczy skonfrontują Leppera i Ziobrę
- Zapadł pierwszy wyrok w aferze gruntowej
- Prokurator chce zająć się szefem CBA
- Ziobro: Platforma naciska na prokuratorów
- Szef CBA chowa się przed prokuraturą?
- Szefowi CBA grozi osiem lat więzienia
- Adwokaci Lwa R. też mają kłopoty
- Ludzie Ziobry odpowiedzą za robienie show?
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Nie rozumiem tego wyroku. Skoro Lew Rywin, za o wiele bardziej poważne zarzuty dostał dwa lata więzienia to dlaczego Ryba został na 2,5 roku" - zastanawia się przewodniczący Samoobrony. W jego ocenie Ryba jaki i jego wspólnik Andrzej K. powinni być uniewinnieni.
"Sąd skazał ich za podżeganie do popełnienia przestępstwa. Ale przecież to nie oni tę intrygę stworzyli. To robota CBA i ministrów PiS. Odpowiedzialność zatem powinien ponieść szef CBA Mariusz Kamiński, były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro oraz premier Jarosław Kaczyński, który na to wszystko wyraził zgodę" - mówi Lepper.
>>> Pierwszy wyrok w aferze z Lepperem
Tymczasem dziś sąd Okręgowy w Warszawie uznał, że zarówno Piotr Ryba, jak i jego wspólnik Andrzej K. są winni zarzucanych im czynów - dopuścili się tzw. płatnej protekcji, czyli powoływali się na wpływy w ministerstwie rolnictwa i biorąc gigantyczną łapówkę - 3 mln złotych - obiecywali odrolnienie działki na Mazurach.
Ryba i K. nie wiedzieli jednak, że biznesmenami zainteresowanymi odrolnieniem są tak naprawdę agenci CBA. Funkcjonariusze mieli nadzieję, że "złowieni" pośrednicy zaprowadzą śledczych do skorumpowanych ministrów w resorcie rolnictwa, którym zarządzał Andrzej Lepper.
Ostatecznie, agenci nie przyłapali na gorącym uczynku żadnego z ministrów, bo - jak dowodziła ówczesna prokuratura - szefostwo resortu rolnictwa zostało ostrzeżone. Niemniej, afera skończyła się dymisją Andrzeja Leppera i rozpadem koalicji PiS-Samoobrona-LPR, co w efekcie doprowadziło do przyspieszonych wyborów parlamentarnych.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!