"Minister Aleksander Grad miał konstytucyjny obowiązek, żeby zająć się sprawą stoczni" - stwierdził Stanisław Żelichowski. I dodał: "Wykazał się jednak chyba trochę za małym doświadczeniem życiowym, bo niezależnie od konstytucyjnych obowiązków, powinien o szczegółach transakcji poinformować cały rząd".

>>>Grad: Jest nowy inwestor z Kataru

Szef klubu PSL zarzuca Gradowi, że wielu ministrów nie wiedziało, komu i na jakich zasadach stocznie zostały sprzedane. "Gdyby tak uczynił, zarówno sukces, jak i ewentualną odpowiedzialność, dzieliłby z rządem a teraz odpowiedzialność za całą sprawę poniesie sam" - tłumaczył .

>>>Zobacz jak rząd ogłosił stoczniowy sukces

Zdaniem Żelichowskiego sam przetarg przeprowadzono prawidłowo. "Został rozpisany konkurs, katarski inwestor zaproponował najlepszą ofertę, wpłacił wadium" - ocenił. "Teraz najważniejsza jest rozmowa z KE i przedłużenie terminu sprzedaży. Już podczas przetargu, który wygrali Katarczycy, byli inwestorzy chcący kupić 60-70 proc. majątku stoczni" - dodał.