Transparent został wywieszony o 17 na ogrodzeniu od strony Woronicza. Wcześniej w siedzibie telewizji znalazły się plakaty informujące o pogotowiu strajkowym. "Nasze plakaty były zrywane. Boimy się, że nie dostaniemy zgody na wywieszenie transparentu" - mówił wczesnym popołudniem jeden ze związkowców. Ostatecznie władze telewizji wydały zgodę na oflagowanie. "Nie zgłoszono co do tego żadnych zastrzeżeń" - informuje Daniel Jabłoński, rzecznik prasowy TVP.

>>>Ruszyły grupowe zwolnienia na Woronicza

Wizja, która reprezentuje interesy dziennikarzy i innych pracowników twórczych, wysłała także do Piotra Farfała pismo, w którym żąda odstąpienia od zwolnień grupowych. "Jeśli ten warunek nie zostanie spełniony natychmiast lub w drodze mediacji, którą właśnie podejmujemy w procesie prowadzenia sporu zbiorowego, Związek Zawodowy Pracowników Twórczych Wizja ogłosi referendum strajkowe i przeprowadzi dwugodzinny strajk ostrzegawczy" - czytamy w liście.

Brane jest pod uwagę przerwanie emisji programu. Może do tego dojść we wrześniu. Wizja swoje żądania uzasadnia tym, że nowa skompletowana już rada nadzorcza ma zamiar odwołać Piotra Farfała. Jeżeli zdąży on uruchomić procedurę zwolnień grupowych, zwiąże ręce następnemu zarządowi. "Prezes, który jest na wylocie, nie ma prawa przeprowadzać takiej rewolucji" - mówi jeden ze związkowców.

Po poniedziałkowym opublikowaniu list 501 osób, które zostaną zwolnione, atmosfera w telewizji jest bardzo napięta. Pracownicy, którzy znaleźli się na listach, skarżą się na sposób poinformowania ich o tym przez przełożonych. "Ograniczają się do formułki, że jesteś na liście do zwolnienia itd. Żadnego uzasadnienia, żadnego wytłumaczenia" - mówi jeden ze zwalnianych dziennikarzy.

Presserwis poinformował, że w tej grupie jest klika znanych twarzy, m.in. gospodarze serwisu w TVP Info Adrian Klarenbach i Edyta Lewandowska, a także Beata Chmielowska-Olech, prowadząca "Teleexpress". "Nic o tym nie wiem. Jestem na urlopie" - mówi DZIENNIKOWI dziennikarka.

Według naszych informacji w tej grupie znalazła się także Marta Kielczyk, jedna z twarzy "Panoramy" w TVP 2. Z telewizją publiczną związana jest od dziesięciu lat. "To prawda. Mój szef zadzwonił do mnie i poinformował mnie, że jestem na tej liście" - mówi dziennikarka, która na co dzień pracuje także w Polskim Radiu.

Związki zawodowe zostały zasypane sygnałami od osób, które mają odejść z telewizji do końca roku. "Chodzi o złamanie regulaminu zwolnień, który mówi, że nie można zwalniać ludzi w trudnej sytuacji życiowej. Nikt się tym nie przejmuje" - opowiada jeden ze związkowców. Opowiada historię montażystki, samotnej matki dwójki dzieci. Związki mają zamiar walczyć o każdą z tych osób, choć oficjalnie nie otrzymały jeszcze list zwalnianych.