Pozorne oszczędności minister pracy?
Każdy z ministrów dostał od premiera Donalda Tuska polecenie "zaciśnięcia pasa". Ale czy każdy się do tego stosuje? "Fakt" ma poważne wątpliwości. Chodzi o minister pracy Jolantę Fedak, której urzędnicy już wyjeździli już pół miliona złotych.
- Tusk: Jestem prosty i klnę jak szewc
- Fedak chce mieć swoje "orliki"
- Minister pracy ma problem z alkoholem?
- Dyskryminowana minister odchodzi od Fedak
- Minister pracy: Nikogo nie dyskryminuję
- Fedak uratuje emerytury przed Rostowskim
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Minister Fedak chwaliła się, że ograniczyła liczbę służbowych podróży urzędników. Tyle że w ciągu pół roku jej urzędnicy wyjeździli już pół miliona złotych! W ubiegłym roku na podróże służbowe 700 urzędników resortu wydaliśmy prawie półtora miliona złotych. W tym roku nie jest gorzej: podatnicy zapłacili za ministerialne wojaże do tej pory prawie 600 tys. złotych" - informuje gazeta.
>>> Fedam do ministra rolnictwa: Spi.....laj!
Tymczasem minister Fedak chwali się, że ostro tnie wydatki na podróże. "Szczególnie chodziło o wyeliminowanie wyjazdów na konferencje, jeżeli uczestnik nie miał na niej odczytu, oraz wszelkiego rodzaju szkolenia czy spotkania w egzotycznych zakątkach świata, np. Brazylia, Peru, czy wyspy Bali, jeżeli z punktu widzenia prac ministerstwa byłyby one bezużyteczne" - można przeczytać w specjalnym oświadczeniu.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!