Związkowcy z "Solidarności" Stoczni Gdańsk dają Tuskowi czas do czwartku. I uprzedzają: "Jeśli nie dojdzie do spotkania rozbijemy przed domem premiera w Sopocie namioty i będziemy pikietować".

>>>Nie chcemy dymisji Grada, ale głowy Tuska

"W ramach planu restrukturyzacyjnego, przyjętego w lipcu przez Komisję Europejską, w stoczni zwolnionych ma zostać ponad 300 osób" - przypomina wiceprzewodniczący komisji zakładowej NSZZ "Solidarność" Stoczni Gdańsk Karol Guzikiewicz.

>>>"Mamy najbardziej kłamliwy rząd od 1989 r."

I tłumaczy: "Nie zgadzamy się, aby osoby odchodzące z pracy otrzymywały tylko świadczenia wynikające z ustawy o zwolnieniach grupowych. Oczekujemy pomocy, podobnej do tej jaką otrzymali stoczniowcy w Gdyni i w Szczecinie". W ramach specustawy stoczniowej otrzymali oni odszkodowania od 20 do 60 tys. zł, ofertę szkoleń zawodowych oraz zasiłek na czas przekwalifikowania się i poszukiwania zatrudnienia.

"30 czerwca wysłaliśmy w tej sprawie list do premiera z prośbą o spotkanie i do dziś nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi, stąd takie radykalne kroki" - powiedział Guzikiewicz.