Rząd PiS dał pielęgniarkom, PO zabierze
Rząd chce pielęgniarkom zabrać ich sztandarowe osiągnięcie, które wywalczyły w białym miasteczku. Chodzi o przepis gwarantujący minimalne, tzw. kroczące podwyżki w służbie zdrowia. "Nigdy się na to nie zgodzimy. W Sejmie będzie jedna wielka walka" - zapowiada Dorota Gardias, szefowa Ogólnopolskiego Związku Pielęgniarek i Położnych.
- Tusk kazał skontrolować chorych i lekarzy
- "Nie ma pomysłów na służbę zdrowia"
- Co będzie refundował NFZ? Wszystko
- Na leczenie wszystkim po równo
- Minister nie poleca stosunku przerywanego
- Prezes NFZ: Będą strajki w służbie zdrowia
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Jak to możliwe, że obecna minister zdrowia Ewa Kopacz, która dwa lata temu jako posłanka PO odwiedzała białe miasteczko w geście poparcia dla pielęgniarek i ich postulatów, teraz przygotowała projekt, który zadziała na ich niekorzyść? "Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia" - komentują pielęgniarki.
>>>Minister zdrowia ma gorączkę koszykową
Przypomnijmy: w obecnej ustawie o zakładach opieki zdrowotnej jest zapis, że jeśli szpital przyjmie więcej pacjentów i otrzyma za to więcej pieniędzy z NFZ, niż przewidziano w kontrakcie, to dyrektor szpitala nie może ich przeznaczyć na co chce. Co najmniej 40 proc. tej kwoty musi wypłacić pracownikom.
>>>Tak zmieni się polska służba zdrowia
Zapis ten został wprowadzony w 2007 r, tuż przed rozwiązaniem poprzedniego Sejmu. Z rządem PiS wynegocjowały go pielęgniarki protestujące w białym miasteczku.
Teraz gabinet Donalda Tuska chce ten zapis usunąć. Dlaczego? Jak czytamy w uzasadnieniu projektu, "przepis jest niepotrzebny". Na wynagrodzenia w szpitalach idzie bowiem i tak ok. 70 proc. pieniędzy z NFZ, czyli więcej, niż przewiduje prawo. "Jego uchylenie nie wpłynie więc na dynamikę wynagrodzeń" - czytamy w uzasadnieniu tej zmiany.
Pielęgniarki są oburzone. "Nie rozumiemy, w jakim celu się to robi? Po co rząd nas prowokuje? Ludzie już są rozjuszeni, bo próbuje się im zabrać to, co wywalczyli" - mówi Dorota Gardias. Podejrzewa, że Ministerstwo Zdrowia obawia się kolejnych pielęgniarskich protestów. Ostatni głośny strajk w szpitalu specjalistycznym w Radomiu powstał właśnie na tle nierealizowania przez dyrekcję tego przepisu. Pielęgniarki przekonują, że jest on konieczny. "Bez tego dyrektor będzie mógł pieniądze przeznaczyć na inwestycje, a pracownikom nie da nic" - tłumaczy Anna Trzaszczka, pielęgniarka ze Szpitala Specjalistycznego w Radomiu.
czytaj dalej























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!