Grzegorz Osiecki: Jak pan traktuje zarzuty o kłamstwo ze strony pana generała ?
Bogdan Klich*: Nieuzasadnione i zdumiewające. Cała Polska słyszała wczoraj, co powiedział pan generał po wyjściu z rozmowy ze mną, a ja to powtórzyłem.

Generał zarzuca, że zmanipulował pan jego słowa, że jego przyznanie do błędu dotyczyło formy i miejsca, ale nie treści zarzutów. Ja nie kwestionuję, że wczoraj rozmawialiśmy długo też na temat treści, ale forma, miejsce i czas tej wypowiedzi są już przyznaniem się do błędu. Bo jak inaczej można nazwać, kiedy ktoś godzi się z racjami kogoś innego, że miejsce, forma i czas były niewłaściwe.

>>> Generał Skrzypczak podał się do dymisji

Pan w tej sprawie wypowiada się bardzo spokojnie, nie oburzają pana takie ostre słowa pod pana adresem?
Zostawmy emocje na boku. W Afganistanie odbywają się właśnie wybory, kilkakrotnie w ciągu dnia zostały ostrzelane nasze bazy. Trzymam kciuki za żołnierzy pełniących tam służbę. To znacznie ważniejsze niż jakakolwiek interpretacja słów.

Dobrze, że generał Skrzypczak zrezygnował?
Decyzja pana generała jest jego decyzją podjętą samodzielnie. Nie sądzę, że powód, o którym mówi pan generał, był jej właściwym uzasadnieniem.

Ma pan żal do generała?
Proszę mnie nie naciągać na mówienie o moich własnych emocjach. Swoje emocje pozostawiam dla siebie. Najważniejsze jest to, że dziś, tuż przed decyzją generała Skrzypczaka, prezydent razem z ministrem obrony narodowej wystąpili ze wspólnym stanowiskiem. Wspólną oceną zachowania pana generała i tego, jakie kroki powinny być w tej sprawie podjęte.

czytaj dalej


A dlaczego, jadąc do prezydenta, nie zabrał pan wniosku generała, czemu nie chciał pan jego dymisji?
Bo wczorajsza rozmowa była znakomita. Zarówno jego przeprosiny, jak i uznanie moich racji, jeśli chodzi o niestosowność miejsca, czasu i formy wypowiedzi, to bardzo istotny komunikat dla wojska. Pan prezydent wzmocnił jeszcze dziś ten komunikat swoim stwierdzeniem, które w pełni podzielam, że takie zachowania nie będą w przyszłości tolerowane.

>>> Klich ma już następcę Skrzypczaka?

A spodziewał się pan takiego stanowiska Lecha Kaczyńskiego, jadąc na spotkanie?
Miałem nadzieje, i te się spełniły, że najważniejsze dwa ośrodki władzy publicznej odpowiedzialne za politykę obronną będą mówić tym samy głosem. Proszę dokładnie przyjrzeć się naszej wspólnej konferencji prasowej. To potwierdza, że pogląd prezydenta i mój jest identyczny.

To widzieliśmy. Ale jakie stanowisko w tej sprawie ma premier?
Pan premier pozostawił w moich rękach rozstrzygnięcie sprawy generała Skrzypczaka.

A rozmawiał pan w ciągu ostatnich kilku dni o tej sytuacji z Donaldem Tuskiem?Rozmawialiśmy przed dwoma dniami.

Co będzie z generałem Skrzypczakiem?
Jego rezygnacja zostanie przekazana droga służbową do pana prezydenta.

Jak ją pan teraz zaopiniuje?
Oczywiście pozytywnie. Szanuję bowiem tę decyzję i uważam, że porządkuje ona sytuację w wojsku.

Generał Skrzypczak powiedział, że politycy się dogadali. Jak pan to odbiera?
To bardzo znamienne i dużo mówiące zdanie wypowiedziane przez generała.

Generał przeprosił pana za swoje wystąpienie, ale czy przyznał mu pan rację co do treści tych zarzutów?
W środę bardzo długo na ten temat rozmawialiśmy. To zajęło nam chyba 80 proc. czasu. Podczas naszej rozmowy przypomniałem panu generałowi, który należy do dwóch ważnych ciał kolegialnych: jednego w sztabie generalnym, drugiego w ministerstwie, że ponosi współodpowiedzialność za ich decyzje. Nie można być jedną nogą wewnątrz, a drugą poza.

*Bogdan Klich jest ministrem obrony narodowej